Rana Tomka - stan na 02.02.2017.
W 2015 roku na wakacjach w sierpniu Tomek przewrócił się podczas zabawy. Wówczas zdarł sobie skórę z zewnętrznej strony dłoni. Wszystko wyglądało całkiem niepozornie i normalnie. Dzieci często się przewracają podczas zabawy i normalne, że mają pozdzierane kolana, ręce i inne części ciała. Zdawało się, że wszystko, jak zwykle się zagoi i będzie dobrze. Niestety tak się nie stało. Gdy rana zaczęła wysychać, pojawił się strupek, który bardzo Tomkowi przeszkadzał, więc każdorazowo go zdrapywał. Gdy wszystko zdrapywał, to rana była wilgotna i zaczęła się powiększać. Po około dwóch miesiącach udaliśmy się po raz pierwszy do pierwszego lekarza. Najpierw był to pediatra. Po kolejnej wizycie u pediatry odesłano nas do dermatologa. Zaczęliśmy więc odwiedzać dermatologów. Rana, jak była, tak jest.
Czasami wygląda już całkiem na zagojoną i już się cieszę, że wszystko wreszcie się zakończy. Po czym okazuje się, że Tomek znowu, jakimś cudem wszystko rozdrapał pomimo, że nie było strupków, a tylko sucha skórka. No właśnie. W domu non stop ręce są smarowane i nie dopuszczam do tego, by były suche, a w przedszkolu jest dużo gorzej. Panie nie muszę niczym dziecka smarować, a on sam nie pamięta, więc najczęściej tam dochodzi do różnych załamań silnej woli Tomka i ponownie zaczyna wszystko swędzieć.
W ostatnim tygodniu dzwoniłam do kilku Warszawskich przychodni leczenia ran i zostałam porażona cenami wizyt. Tylko w dwóch przychodniach otrzymałam informację, że można przyjść z pięciolatkiem. Jednakże bez względu na ranę i wiek pacjenta w jednej z nich należy uiścić opłatę za pierwszą wizytę w wysokości 370 zł! Jeżeli okazało by się, że będzie trzeba nałożyć opatrunek lub zrobić dodatkowe badanie, to wiąże się to z następnymi opłatami. W sumie podczas pierwszej wizyty powinnam się liczyć z wydatkiem rzędu 500 zł. Nie ważne, że ranga tej rany jest z pewnością dużo mniejsza niż mają inni pacjenci. Wizyta to wizyta.
Co robić? Ano - sama się zastanawiam. Chyba zacznę wszystko od początku i będę ponownie odwiedzać lekarzy, ale tym razem innych i sama będę sugerować zrobienie badań bądź może podsunę kilka rozwiązań?
Na razie zastanawiające jest to, że nikt do tej pory nie zlecił konkretnych badań. Może tam jest jakaś bakteria? Musi być jakiś powód drapania syna i tego, że ta rana nie chce się goić. Normalnie sama lubię drapać różne strupki, ale w końcu i one się goją, a tu - jak rana była tak jest nadal.
Jednego razu leczyliśmy ją tak, że przez bite cztery tygodnie Tomek miał robione opatrunki z maściami, ale pomimo, że rana wyglądała już pięknie, to wszystko wróciło do normy po zaprzestaniu nakładania opatrunków.
Rana była już leczona sterydami, antybiotykami, różnymi kremami, i emolientami etc. Nic nie pomogło.
Ostatnio dowiedziałam się, że istnieje preparat "Ozonella baby", który jest ponoć rewelacyjny w leczeniu ran u dzieci.
Czy ktoś to używał?
Może zdecyduję się to zakupić i spróbować tym smarować. Jak się rana zagoi to dam znać. Na razie jestem sceptycznie nastawiona, aczkolwiek zdeterminowana, by w końcu ją wyleczyć! Już nie chcę patrzyć na to paskudztwo, które macie w załączeniu na zdjęciach.
Nawet biorę już pod uwagę założenie gipsu!
Może ktoś ma jeszcze jakieś sugestie?
Rana Tomka - stan na 02.02.2017.