Tym razem trochę więcej o operacji moich żylaków. Mam nadzieję, że komuś pomogę tym postem podjąć decyzję i dodam odwagi w przypadku żylaków niezwłocznie wymagających usunięcia.
Wiele kobiet zastanawia się nad tego typu zabiegiem. W naszym społeczeństwie to niestety głównie kobiety cierpią na choroby żył, choć mężczyzn także jest nie mało. Nie ma dokładnych statystyk, ale różne źródła podają, że 20-50% społeczeństwa cierpi na żylaki.
Kobiety częściej decydują się na zabiegi usuwania żylaków i to one częściej są osobami poszukującymi najlepszych i najskuteczniejszych metod ich usuwania. My, kobiety zwracamy także uwagę na długość powrotu do zdrowia po zabiegu, jak i możliwości najszybszego powrotu do sprawności nóg sprzed zabiegu. Dla nas ważne jest także to, czy blizny po zabiegu będą widoczne i w jakim stopniu? Najlepiej, by nie było żadnych blizn i znaków szczególnych po operacji, ale z tym bywa już ciężej.
Jak już Wam pisałam
TU, na początku października poddałam się operacji moich żylaków na jednej nodze. Tak tak, to była operacja, jakby na to nie patrzeć.
Niegdyś myślałam już o usunięciu żylaków, tzn. wówczas gdy były jeszcze małe, ale zawsze odkładałam swoją decyzję, bo nie miałam żadnych problemów spowodowanych ich obecnością.
Moją decyzję o ich usunięciu przyśpieszyła druga ciąża, podczas której stały się one znacznie większe, bardzo bolące, mało estetyczne i znacząco obniżyły mój komfort życia. Pamiętam, jak dziś, że w 37 tygodniu planowałam, kiedy usunę żylaki i że na pewno to zrobię na urlopie macierzyńskim, bo potem będzie już dużo trudniej.
No i się zaczęło - gdzie usunąć żylaki i jak - by móc bardzo szybko wrócić do zdrowia i aktywności? Okazało się, że jest wiele metod usuwania żylaków i bardzo ważne jest kto to robi, bo czasami zdarzają się powikłania, gdy trafi nam się lekarz z mniejszą praktyką. Nie miałam czasu na długie szukanie, bo niby kiedy, więc najpierw sama na własną rękę zrobiłam USG Dopplera i z nim udałam się do lekarza internisty, a następnie chirurga. Chciałam ustalić, czy te żylaki kwalifikują się do usunięcia, czy może właśnie jeszcze nie, a ból podczas ciąży był tymczasowy. Chciałam się także dowiedzieć, czy powinnam je usuwać, czy lepiej z tym żyć. Lekarz zlecił mi dodatkowe badania krwi i moczu oraz przeprowadził krótką ankietę dotyczącą schorzeń z przeszłości i obecnych, leków, jakie biorę itp...
Okazało się, że jednak żylaki powinnam usunąć, gdyż ich stan jest już taki, że oprócz bólu - mogą pojawić się powikłania, a te mogą być groźne w skutkach.
W związku z tym, że po ciąży czułam nadal obrzęki nóg, uczucie ciężkości w nogach i skurcze, nie przekładałam już operacji, a wzięłam się za jej zaplanowanie.
Przy wyborze miejsca operacji zdałam się na opinię klientów, bo co jak co - uważam, że bardzo często opinie z internetu zgadzają się w 100%. Mam na myśli wiele opinii dla jednego lekarza, a nie jakiś pojedynczych komentarzy.
Ostatecznie wybrałam metodę mało inwazyjną, bo laserową, ale przyznam nie czytałam o niej zbyt wiele i lekarz także nie porozmawiał ze mną dłużej na temat samej operacji, jej skutków oraz czasu powrotu do normalności. Po operacji stwierdziłam, że nie wiem, co będzie dalej, czego mam oczekiwać i właściwie bardzo mało na ten temat wiem.
O wszystkim zaczęłam czytać dopiero po operacji i tu wyczytałam, że są dwie mało inwazyjne i polecane metody usuwania żylaków. Oprócz metody laserowej jest jeszcze druga nieco mniej znana metoda leczenia żylaków nóg a mianowicie metoda leczenia parą wodną, która jest bardzo dobrze opisana na stronach TOURMEDICA
TU, a dokładniej tu:
Po jednej i po drugiej metodzie, pacjent wstaje z łóżka po dwóch godzinach i jedzie do domu. Poza tym metody te zapewniają małe blizny i widoczne znaki pooperacyjne. Po metodzie laserowej pojawiają się częściej nawroty żylaków po kilku latach, o czym poinformował mnie lekarz.
Decydując się na usuwanie żylaków musimy niewątpliwie również sugerować się opiniami lekarzy, a następnie przeprowadzić konsultacje, którą metodę najlepiej zastosować.
Tutaj też musimy się kierować tym, co jest dla nas najistotniejsze, a mianowicie porą roku, kiedy przeprowadzamy operację, długością oczekiwania w kolejce lub nie, jak długi jest okres dochodzenia do siebie i także na co nas stać w danym momencie. Żylaki możemy usunąć różnymi metodami na NFZ i także prywatnie. Jeżeli chcemy, by NFZ opłaciło nam zabieg to możemy wybrać tylko te metody, które NFZ opłaca. W tym przypadku musimy czekać także w kolejce do usunięcia żylaków. Jeżeli mamy pieniądze na zabieg to możemy wspólnie z lekarzem wybrać taką metodę, która nam odpowiada i która może być nam przeprowadzona.
KILKA FAKTÓW PO OPERACJI:
03.10.2014 - Sama operacja była bezbolesna, bo byłam uśpiona, więc nic nie pamiętam. Gdy już się obudziłam leżałam na łóżku i było mi bardzo przyjemnie. Byłam pod wpływem środków przeciwbólowych. Po około 4h ból był już dość duży, porównywany z bólem po cesarskim cięciu. Tak wyglądała moja noga po powrocie do domu w dniu operacji:
05.10.2014 - pierwsza zmiana opatrunku i odbandażowywanie nogi to czynność dla mnie mało przyjemna. Było dużo siniaków i takich miejsc z podskórnie umieszczoną krwią, jak na zdjęciach. Noga była także bardzo opuchnięta i w związku z tym miała jakiś taki nienaturalny kształt. Na nodze dało się także wyczuć bardzo duże zgrubienia, które przy dotykaniu i masowaniu bolały. Ból generalnie nie był już aż taki duży i sama byłam zdziwiona, że już mija. Gdy chodziłam to kulałam. Spacery były wskazane, do tego lekkie ciepłe, masaże lub także przykładanie ciepłej poduszki elektrycznej. A tak wyglądała noga:



13.10.2014 Po dziesięciu dniach po operacji noga wyglądała już dużo lepiej. Było mniej siniaków i zaczerwienień. Ból natomiast się nasilił, był i jest do tej pory inny niż na początku. Obecnie czuję takie "rwanie" i to tylko w jednym miejscu, a mianowicie na kostce, gdzie miałam cięte i było kilka szwów. W miejscach kłucia pod kolanami, ból jest minimalny. Nadal robiłam masaże i ciepłe okłady. A poniżej wygląd nogi:
30.10.2014 W 27 dni po operacji ślady jej są bardzo mało widoczne. Ból jest nadal, ale tylko ten "rwący" z rany na kostce. Pomimo to czasami jest dość silny i uciążliwy. Na kostce mam także jeszcze lekko odrętwiałą nogę. Już nie kuleję i zaczynam coraz swobodniej kucać oraz zginać spontanicznie nogę. Także lepiej mi się już śpi i zmieniam pozycję, więc nie leżę tylko na plecach. Masaże wykonuję nadal i bardzo pomagają na ból. Mam też jeszcze kilka zgrubień malutkich i jedno większe. Wygląda na to, że wszystko się dobrze goi, co potwierdził lekarz podczas wizyty.
blizny z prawej strony poniżej kolana
blizna na kostce
małe blizny pod kolanem
Po około miesiącu noga wygląda już znacznie lepiej i blizny są znikome. Wydaje mi się, że po kolejnych miesiącach blizny staną się niezauważalne i o to właśnie chodzi.
Mogę śmiało napisać, że bardzo szybko wróciłam do codziennej aktywności. Od sportu, tj. ćwiczeń i joggingu muszę się jeszcze powstrzymać do około dwóch miesięcy od operacji. Nie powinnam także jeszcze brać długich kąpieli. To także po około dwóch miesiącach. Lekarz nie poinformował mnie o jakiś dodatkowych wizytach kontrolnych, ale przyznam, że chyba udam się na taką na własną rękę. Dla świętego spokoju. Może nawet zrobię dodatkowe badanie USG Dopplera. Zawsze, gdy już się czemuś poddaję, wolę mieć to pod kontrolą do końca.
Dodatkowa ważna kwestia to zakup odpowiednich rajstop i podkolanówk uciskowych odpowiednich po operacji żylaków. Tutaj nie mogę Wam jeszcze nic specjalnego polecić, bo sama na razie zakupiłam najtańsze w moim rozmiarze. Koszt podkolanówek to 41 zł, za rajstopy zapłaciłam 69 zł, więc nie są najtańsze, a ważne, by je nosić po operacji.
Bardzo dziękuję wszystkim za odwiedzenie mojego posta!