poniedziałek, 7 października 2013

pomyłka lekarza ginekologa - bagatela!!

Zawsze sobie myślę że na świecie nic nie jest mnie już w stanie zdziwić, ale jednak się mylę i to jeszcze jak...

Wczoraj weszła do mnie na chwilkę sąsiadka. Dobrze jest mieć sąsiadki z małymi dziećmi, bo zawsze w razie czego coś pożyczą, w czymś pomogą, albo doradzą. Ta sąsiadka weszła akurat po smoczka. Jej synek zgubił na spacerku swojego, co zauważyli dopiero w domu wieczorem przed snem. Oczywiście sen bez smoczka jest prawie niemożliwy, więc zapytali mnie, czy mam może jakieś zapasowe. A ja oczywiście mam całą kolekcję smoczków - po ostatnich przebojach z naszym smoczkiem.

Do rzeczy. Jak już sąsiadka weszła to sobie krótko pogaworzyłyśmy.
Byłam zszokowana informacją o naszej znajomej.




A mianowicie znajoma przypadkiem - nie wiadomo jakim - zaszła w ciążę. Brała tabletki antykoncepcyjne, dlatego przypadkiem. O ciąży dowiedziała się w czwartym miesiącu, gdy zgłosiła się do ginekologa po dalsze recepty. Oboje z mężem byli w szoku. Mają po 36 lat.
W związku z ciążą zaczęła robić badania itd... Z mężem bardzo się cieszyła, bo w sumie nie planowali wcześniej dziecka, a teraz tego żałowali, ale jednocześnie uważali, że już są za starzy. A tu los zgotował im niespodziankę.

Pani ginekolog ze szpitala Bielańskiego w Warszawie wyznaczyła datę porodu na trzeci tydzień grudnia.
Jakież było zdziwienie znajomej, gdy udała się na wizytę do tejże pani ginekolog pod koniec września i okazało się, że właśnie na fotelu ginekologicznym rozpoczął się poród.
Okazało się, że lekarka błędnie ustaliła termin porodu i pomyliła się o trzy miesiące!!!!
Znajoma urodziła kilka godzin po przyjściu do przychodni przyszpitalnej.

Synek otrzymał 10 pkt w skali Apgara, ważył 4600 g i mierzył 59 cm.

Nie rozumiem, jak lekarz mógł tak błędnie określić termin porodu?? Jak mógł przeoczyć gabaryty dziecka w brzucholku?? Przecież obecnie USG podają najbardziej przybliżone terminy narodzin. Te mądre maszyny określają na podstawie gabarytów dziecka,w jakim może być tygodniu.
Przecież robi się teraz badania krwi i bada Beta hCG i inne, po których lekarz (dobry lekarz) wie bardzo dużo o zaawansowaniu ciąży.
Ta pomyłka mogła by kosztować nawet życie dziecka...

I co biedni rodzice mają myśleć? Niektórzy szykowanie wyprawki dla dziecka pozostawiają na ostatnią chwilę, by nie zapeszać. Co w takiej sytuacji, gdy rodzice jeszcze nic nie mają? Znajoma częściowo miała już przygotowane wiele akcesoriów, jednak wiele rzeczy brakowało.

Mąż znajomej w ciężkim szoku wziął natychmiast urlop na żądanie i pędził do sklepu kupować wyprawkę dla dziecka, dla żony szykował torbę do szpitala. Cała rodzina, a najbardziej oczywiście rodzice dziecka są zszokowani. Jak by nie było przyszło na świat zdrowe, rozwinięte dziecko trzy miesiące przed terminem...

Ta sytuacja jest dla mnie całkowicie niezrozumiała i jednocześnie denerwująca, bo sama nie chciałabym trafić do takiej lekarki. Tymczasem lekarka nie może się tłumaczyć tym, że pacjentka miała co miesięczne krwawienie miesiączkowe i trudno było określić datę narodzin. To nie była taka prawdziwa miesiączka, bo przecież znajoma brała tabletki antykoncepcyjne przez cały czas, a to o ile dobrze pamiętam powoduje wymuszone krwawienie.

Ach... chyba nie ma nad czym dywagować, a pewne jest to, że zawsze należy sprawdzić lekarza do którego się idzie, bo może się okazać, że to jest tylko jakiś samozwańczy znachor.


Bardzo dziękuję wszystkim za odwiedzenie mojego posta!!!
Gorąco zapraszam do dyskusji i komentarzy, a także do obserwowania mojego bloga. 
Na pewno będą jeszcze ciekawe konkursy!!!:))))
Chwalcie się swoimi dzieci i osiągnięciami związanymi z wychowaniem, a tym samym pomagajcie w wychowaniu innym.

20 komentarzy:

  1. Wiesz co, o ile nie ma się w rodzinie lekarza, albo lekarza znajomego od wielu, wielu lat to.... pozostaje się modlić o łut szczęścia. Takie są niestety realia. Szczęścia, że trawi się na lekarza a nie na konowała majacego nasze życie i zdrowie za nic. I to nie jest tylko polska przypadłość. Niewykształcone, olewające łachy są pod każdą szerokością geograficzną :/
    w szpitalu gdzie decydował się los mojej cesarki (nie w Polsce), przy mojej dużej wadzie wzroku są wskazania - lekarka decydujaca pytala sie mnie co to jest dioptria. mowila ze nigdy nie slyszala, ale jesli to jakas choroba to na pewno nie slyszala zeby to bylo przeciwskazaniem do sn.
    to tylko jedna z historii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nie mogę się zgodzić z Ollą, że jeśli ktoś ma lekarza w rodzinie to ma lepiej. Wcale nie. Najpierw byłam w szpitalu na wołoskiej właśnie na zasadzie pójdę tam, bo pracuje tam ciocia. Leczę się na dużego makrogruczolaka przysadki, który jest już po jednym wylewie. Zależało mi na sprecyzowaniu, jak mam rodzić. Wszyscy mnie tam potraktowali jak wyłudzacza zaświadczenia do cc, co nie była prawdą, bo nastawiałam się na sn i chodziłam nawet na szkołę rodzenia na Inflanckiej. Zanim poszłam do tego szpitala, okulistka na kontroli (muszę badać pole widzenia, bo guz jest w okolicy nerwów wzrokowych) rzuciła pomysł, żeby rodziła sn ale zamiast parcia poród narzędziowy - kleszcze/próżnociąg itd. - szok. W szpitalu przyszedł neurolog na konsultację, ale nie widziałam, że u mnie był, bo nawet nie wszedł. Badania moje miałam przy sobie, więc nawet ich nie obejrzał. Był neurochirurg, wszedł, ale nie obejrzał ani jednego rezonansu.... szok! Powiedział tylko, że ten guz nie jest przeciw wskazaniem do sn, ale jest ryzyko utraty wzroku, jeśli podczas sn zrobi się udar przysadki, ale może też być dobrze - na dwoje babka wróżyła. I polazł. Gdy to usłyszałam, ugięły się pode mną nogi. Do szpitala zostałam przyjęta ze względu na obniżoną ilość wód płodowych. Na wstępie wszyscy zgodnie stwierdzili, że to przez moją wagę, a lekarz powiedziała "no chyba pani wie, że będzie musiała pani schudnąć po ciąży" (jakby nie wiedziała). Zdziwili się bardzo, że nie mam cukrzycy i nadciśnienia, ale jak to ujęli, ta obniżona ilość wód jest przez to, że jestem gruba.
      Moja endokrynolog, kochana kobieta, gdy o tym wszystkim usłyszała, poleciła mi profesora D. z Bielan. Poszłam, zostałam zbadana, podjął decyzję o cc, bo mój guz był duży. Gdyby był mały, mogłabym rodzić sn.

      Usuń
  2. Szok! Ciekawa jestem, jak nazywa się lekarka, bo przeleżałam na Bielanach miesiąc na patologii, więc dużo nazwisk i twarzy kojarzę. Jak to możliwe?
    Powiem Ci jeszcze, że koleżanka z sali miała taką sytuację, iż lekarka na usg zobaczyła, że szyjka jej się otwiera i postanowiła założyć szew. A inny lekarz z tego samego oddziału zrobił usg i powiedział, że tamta gada głupoty. Ostatecznie zrobiła jej usg inna jeszcze lekarka, bardzo dobra, która robi operacje na dzieciach w brzuszku itd., no i okazało się, że ten szew trzeba założyć, bo dziewczyna inaczej "zgubi dziecko".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też straszna historia! Co do lekarki, to sama z ciekawości zapytam o nazwisko, bo chętnie sprawdziłabym, czy ktoś się o niej wypowiada w internecie:) Jak będę wiedziała, kto to, to dam znać:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. O kurczę, no szok, i to jeszcze jaki!!! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ta pomyłka, tak jak piszesz mogła się bardzo źle skończyć i dla mamy i dla dziecka. Bo to, że nie mieli wyprawki, i tata biegał po sklepach, to z czasem może nawet będą wspominali z rozbawieniem. Najważniejsze, że Maluch urodził się zdrowy... Mnie brak profesjonalizmu u lekarzy przeraża od zawsze. Mieliśmy dużo problemów zdrowotnych z Elizą i wiem niestety coś na ten temat ile złego może zrobić błędna diagnoza... Zbieram się żeby o tym napisać, ale te wspomnienia wciąż bolą, mimo że już prawie 7la minęło :( Ale chyba powinno się o tym i mówić i pisać, ku przestrodze innym mamom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy teraz, będąc w ciąży słyszę takie różne historie to jeszcze bardziej boję się porodu. A raczej tego, co można kobiecie lub dziecku zrobić przez nieuwagę, brak doświadczenia lub po prostu brak wiedzy. Zastanawiam się, czy można się od czegoś takiego jakoś zabezpieczyć? Ach te pytania:) Gorąco pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Należy samodzielnie myśleć i nie ufać nikomu bezkrytycznie (pomimo niewiadomo jakich dyplomów) w żadnej kwestii swojego życia lub zdrowia, dokształcać się samemu w kwestiach nas dotyczących i słuchać swojej intuicji, a żeby to zrobić należy wziąć odpowiedzialność za siebie i swoje dzieci, a nie ją oddawać nauczycielom, politykom, lekarzom etc. Mamy się wymieniać wiedzą i doświadczeniem i być dla siebie partnerami (tu przakładowa relacja pacjent-lekarz) i ze sobą współpracować, a nie być posłusznym odbiorcą poleceń. To że ktoś jest lekarzem, prawnikiem czy kimkolwiek innym, nie znaczy że wie najlepiej i wszystko. Niestety tego właśnie uczą nasze dzieci w szkołach, masz słuchać, nie zadawać niewygodnych pytań (takich na które nauczyciel nie wie jak odpowiedzieć), bezmyślnie przyswoić ''wiedzę'' i ją odtworzyć, by wyrosnąć na posłusznego obywatela.

      Usuń
    3. Zgadzam się z Tobą, że musimy często w różnych kwestaiach zadawać pytania i brać odpowiedzialność za swoje życie w swoej ręce. Ludzie bardzo często się mylą w różnych kwestiach, dlatego warto wszystko, co robimy weryfikować. Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Tak dużo jest takich przypadków niby lekarzy. Szok !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się ciągle zastanawiam, ile jest takich przypadków? O ilu nie wiemy... Gorąco pozdrawiam:)

      Usuń
  5. w 37 tygodniu ciąży z Andrzejkiem trafiłam do szpitala (innego niż ten, w którym potem rodziłam) z powodu skurczy i odejścia czopa śluzowego. Zbadała mnie jakaś młodziutka lekarka, która... zawołała inną, żeby pokazała jej, którą sondą powinna mi zrobić USG. USG zrobiła - chyba fachowo - tamta druga, równie młodziutka. Na oko w moim wieku. Po czym wyszła, a ja zostałam z panią, która nie potrafiła nawet obsłużyć ultrasonografu. Babeczka zbadała mnie jeszcze raz i powiedziała, że mam się przygotować, bo poród może zacząć się w każdej chwili. Nie zleciła żadnych leków, tylko odpoczynek - to może da się opóźnić poród jeszcze o dzień lub dwa. To było 28 lutego 2012roku. Urodziłam 28 marca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas ma jakieś doświadczenia, to niesamowite! Przecież często mówi się, że takich przypadków jest mało. Mnie się zdaje, że pomyłki lekarzy zdarzają się jednak czesto:( tylko my o tym nie wiemy. Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Kurcze, historia jak z powieści jakiejś, hardcorowej bym rzekła... Masakra... Dobrze, ze mój gin jest genialny! (I przystojny) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam Panią ginekolog:) Ponoć zdolna i jak na razie pierwsza ciąża była prowadzona bdb. Szkoda tylko, że nie odbierała mojego porodu. Mój syn śpieszył się za bardzo na ten świat:) i nie było innej możliwości:) Gorąco pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Szok!!!! Że takie rzeczy się zdarzają. Aż ciary mnie przeszły. Dzieki Bogu dobrze się to skończyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę myśleć o tej znajomej, bo same myśli mnie przerażają. Na szczęście u niej wszystko dobrze:) Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award. Zapraszam do zabawy :) http://natalie-kate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:) Już raz byłam nominowana i to jest bardzo, bardzo miłe!!!! Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Dziecko mojej siostry określano na 2, 5kg, mała ważyła 5kg. Ot, taki mały błądzik...

    OdpowiedzUsuń