sobota, 30 listopada 2013

różności z ostatnich dni - ZUS, krew pępowinowa, spacer tatusia z synkiem, optymistyczny film i Ania Dąbrowska:)

Spacer z dzieckiem w rozumieniu tatusia: Dzisiaj poprosiłam (zmusiłam) męża, by pomimo mało przyjaznej pogody udał się z Tomkiem na godzinny spacer. Codziennie wychodzę z Tomkiem na spacer i staram się nie robić licznych wyjątków, bo zdaję sobie sprawę z tego, że buduję jego odporność. Co zrobił mój mąż? Mój kochany mąż poszedł na spacer bez wózka i dostarczył Tomutkowi więcej atrakcji niż byłam sobie w stanie wyobrazić. Podczas spaceru syn dwa razy przejechał się metrem, dwa razy jechał tramwajem, odwiedził z tatusiem supermarket E.Leclerc, w którym tatuś zakupił, jakieś gadżety. Ja bym na to nie wpadła, ba ja bym się bała wyruszać z takim maluchem bez wózka w taką niemalże "podróż". Oczywiście od razu miałam przed oczami po ich powrocie kolejny gotowy scenariusz, z cyklu: "co by było gdyby..." Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i moi chłopcy wrócili cali i zdrowi.


Tomutek w wózku na zakupach w supermarkecie:)

piątek, 29 listopada 2013

Tomek ogląda Teletubisie!

Ponoć dla dobra dziecka, dobrze jest czasami oglądnąć z nim bajkę dostosowaną do jego poziomu rozwoju. Tomek jest na etapie poziomu Teletubisiów. To stwierdziłam akurat sama.

Staramy się więc czasami puszczać z youtube.com jakiś odcinek tej bajki, tu zazwyczaj przy jedzeniu,  w okolicach godziny 15:00. Tomutek niestety nie lubi posiłków o tej porze dnia. Wówczas najchętniej nie jadł by nic. A to nie jest wskazane, by od 12:00 do 18:00 takie małe dziecko nic nie jadło.

Wobec powyższego ogląda bajkę i je posiłek:) Tak też było któregoś dnia ostatnio i ubawiliśmy się z mężem po pachy, bo Tomek miał ogromną radochę, gdy oglądał bajkę pt.: Teletubisie i farby. Na początku, tuż po piosence Teletubisie bawią się w "A ku ku". To go rozbawiło maksymalnie.
Poniżej krótki filmik:)


To nasz filmik domowy:)

Zabawy Tomka, które sobie ostatnio upodobał

Tomutek wciąż odnajduje coś nowego, w czymś, co mi wydaje się już nudnawe. Wówczas staram się patrzeć oczami synka i myśleć jak on, by go dobrze zrozumieć:)

Tomek uwielbia wkładać pranie do pralki, następnie ją zamykać i włączać guziczki, które się podświetlają. Oczywiście świetna zabawa, tylko ja zaraz myślę, że może coś zrobić z drzwiami lub popsuć przyciski albo pokrętło. Mam przed oczami od razu gotowy scenariusz, że na przykład pralkę należy oddać do naprawy i to mnie przeraża! Dlatego też każdy ruch Tomka jest pod ścisłym nadzorem osoby dorosłej w postaci mamy lub taty:)

Tomek wkłada do pralki przygotowane przez rodziców pranie. Jest tak skupiony, że nie chce się odwrócić do zdjęcia!:) Coś niesamowitego...

czwartek, 28 listopada 2013

mój 34 tydzień ciąży

To już 34 (dokładnie 33 tygodnie i cztery dni) tydzień mojej drugiej ciąży i już coraz bliżej do porodu. Jak zwykle w takich sytuacjach ciężarne myślą coraz więcej o porodzie i niestety w moim przypadku też tak jest.

Tu ja i mój brzucholek w 34 tygodniu w już ulubionej zielonej bluzce, którą już prezentowałam w poście z moim szyciem:)

pomoc dla Olka - poszewka na aukcję na facebooka

Tym razem post czysto charytatywny. Chcę wspomóc akcję Ani, o której pisze 

Na tą okazję uszyłam z resztek materiału poszewkę dla dziewczynki z dominującym kolorem różowym. Poszewka będzie licytowana na Facebooku, więc zapraszam w imieniu Ani.

Polar jest różowy (to poliester), a serduszka wielokolorowe (to czysta bawełna). 
Do poszewki uszyłam podusię z wypełnieniem. Wypełnienie to kulki silikonowe, więc poduszka jest przeznaczona raczej do dekoracji i zabawy, niż do spania. Podusia jest bardzo miękka i przytulna:)

Mój synek uwielbia się bawić tego typu poduszkami. 
Poszewka i poduszkę z wypełnieniem można prać w 30%.

Zapraszam jeszcze raz poprzez Ani akcję do licytowania.

Poduszka z góry.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Moje szycie!:) i rozdanie u Ani:)

Tym razem wreszcie napiszę o tym, co uszyłam dla siebie. 
Wcześniej tj.: 6.10.2013 pisałam Wam, iż zakupiłam sobie tkaniny, by uszyć coś ciążowego. Nie chciałam wydawać trzy razy tyle pieniędzy na odzież, która jest przydatna tylko przez kilka miesięcy, o ile nie tylko przez miesiąc. W moim przypadku jeszcze na jakieś 5-6 tygodni.

Do tej pory udało mi się uszyć kilka sztuk i zgodnie z obietnicą prezentuję zdjęcia:)


Sukienka na ciążę i po porodzie do karmienia.Kolor intensywny malinowy.


niedziela, 24 listopada 2013

Tomek - 17 sty miesiąc za nami

Tomutek jest kochanym i uśmiechniętym dzieciaczkiem. Takim jedynym i najukochańszym pupilkiem mamusi i tatusia zresztą także. Zastanawiam się, jak to jest, gdy na świat przychodzi drugie dziecko, czy kocha się go tak samo, jak pierwsze? 
Na razie nie wyobrażam sobie, jak to jest mieć dwójkę dzieci i każde z nich jest takie kochane?? Jak dzieli się miłość?

No dość tych rozważań - wracam do mojego Tomutka:)

Ulubiony samochodzik Tomka upatrzony podczas ostatnich krótszych już spacerów:)

piątek, 22 listopada 2013

Tomutek w klubie malucha i w domu:) - percepcja dziecka

Tomek w dalszym ciągu uczęszcza do klubu Malucha - Pan Hipcio (PAN HIPCIO)
Zarówno ja, jak i sam zainteresowany jesteśmy w dalszym ciągu z tego klubu bardzo zadowoleni. Tomek jest już bardziej otwarty na inne dzieci, chętnie się z nimi bawi i próbuje po swojemu zagadywać.
Ja także mam możliwość poznania nowych sposobów zabawy i nauki z dzieckiem - jak już pisałam. Niestety nie zawsze idę z Tomkiem do klubu, bo już nie mam dobrej sprawności z moim brzuszkiem, ale pomimo to notuję wszystkie nowości i potem w domku je kopiuję, czyli bawimy się w to samo:), jak np. dzisiaj:)


Tomutek w klubie malucha Pan Hipcio dzisiaj bawił się w ulubioną zabawę, tj. sypanie różnych produktów. To ćwiczenie pomaga w percepcji.

wtorek, 19 listopada 2013

Reklamacje towarów - gwarancja, czy niezgodność towaru z umową?

W ramach wszelkich możliwych porządków przed narodzinami nowego dzidziusia wzięłam się także za wszystkie możliwe domowe reklamacje.


Jestem konsumentem, który zna swoje prawa i z nich korzysta, np. zawsze, gdy się coś popsuje w okresie gwarancji lub dwuletniej rękojmi naturalnie reklamuję. Reklamacje w naszym kraju nie zawsze są sprawą prostą i przyjemną, ale na to już się uodporniłam. Nie dyskutuję, nie kłócę się, nie przebieram oczami, tylko z uśmiechem na twarzy składam reklamację. Tu oczywiście na wstępnie należy poinformować sprzedawcę, czy korzystam z gwarancji czy z odpowiedzialności sprzedawcy za sprzedany towar (czyli z ustawy)?


poniedziałek, 18 listopada 2013

Okropnie się poryczałam...

Weekend był bardzo pracowity, bo i sprzątanie, ostatnie zakupy dla nowego dzidziusia i odwiedziny w IKEA. Z Tomutkiem w domu została moja siostra, dlatego też wykorzystaliśmy ten czas, na załatwienie ostatnich sprawunków w centrum handlowym. W grudniu już nic mnie nie wyciągnie do centrum handlowego, no ewentualnie jakaś cudownie olśniewająca dekoracja lub jakaś przepiękna i jedyna w swoim rodzaju choinka!:)


Tu już w 33 tygodniu - wczoraj na Targówku, w drodze do IKEA 

niedziela, 17 listopada 2013

I po remoncie - na szczęście:)

W sobotę skończył się u nas remont podłogi. Efekt końcowy na zdjęciu. 
Do tej pory mieliśmy beton, ale jak się okazało poprzednia ekipa zamiast betonu położyła coś innego. Coś, co się kruszyło tak bardzo, że Tomek mógł sobie nawet dłubać kredką dziurki. Bałam się, że któregoś dnia połknie kawałek kruszywa z podłogi i będzie jakaś katastrofa. Poza tym wizja, że za pół roku podłoga mogłaby wyglądać znacznie gorzej, przerażała mnie jeszcze bardziej. 
Wówczas już dwójka dzieci w mieszkaniu i nie wiadomo, jak się wszystko poukłada, więc bezpieczniej było podłogę wymienić przed narodzinami drugiego dziecka.

Tym razem na podłogę położony został śnieżnobiały gres.

czwartek, 14 listopada 2013

Wszechobecna CZERŃ

Przedwczoraj byłam z mężem na spotkaniu u prawnika, do tego celu musieliśmy przejechać z pół Warszawy. Tak to zwykle tu bywa, że wszędzie jest daleko. A że jeździmy komunikacją miejską to miałam okazję pooglądać ludzi i to, jak się ubierają.
Tak skrycie w duchu myślałam i analizowałam kolorystykę odzieży Warszawiaków i jak co roku jestem, może rozczarowana, może zaniepokojona i może jeszcze smutna, że w naszym kraju (chyba mogę podciągnąć to pod cały kraj) najwięcej na ulicach jest czerni. 


Spójrzcie na papużki, jakie one są kolorowe i piękne:)


środa, 13 listopada 2013

The Versatile Blogger Awards czyli 7 faktów o mnie


Uprzejmie informuję, iż zostałam wyróżniona przez Annę z bloga http://marny-puch.blogspot.com/ w nowej zabawie o nazwie The Varsatile Blogger Awards.
Gra polega na ujawnieniu siedniu nieznanych innym bloggerom faktów o sobie oraz na wytypowaniu do zabawy kolejnych siedniu bloggerów.


No to do dzieła:) Ujawniam nieznane Wam fakty:):

wtorek, 12 listopada 2013

JESIENNY REMONT!

To już raczej ostatni remont w mieszkaniu przed przyjściem na świat córeczki.

Wymyśliłam sobie jeszcze na ten rok jeden remont, a raczej korektę źle zrobionej podłogi sprzed dwóch lat. Niestety nie mam szczęścia do dobrych wykonawców i zazwyczaj trafiam na kogoś, kto nie zrobi wszystkiego dobrze, ale zawsze coś zepsuje. Czasami mam wrażenie, że każdy ma z nas takie doświadczenia i że mało jest w Polsce bardzo dobrych osób, które solidnie i za przystępną cenę coś naprawią, zrobią, wybudują itd. Jednym słowem do każdego i do wszystkiego można się przyczepić.
Takim oto sposobem od dzisiaj zaczął się w mieszkaniu remont kawałka, tj. około 14 m2 podłogi.


poniedziałek, 11 listopada 2013

ZUS - przewlekła sprawa sądowa i końca nie widać...

Przez ostatnie dni bawiłam się w prawnika i przygotowywałam kolejne pismo procesowe do ZUS. Nie ukrywam, że pomaga mi tu oczywiście prawnik i oczywiście za wynagrodzeniem, bo nic nie ma za darmo.
Ciężko ogarnąć te wszystkie ustawy, postanowienia sądów, ZUS-ów, różnorakie decyzje różnorakich instytucji i jeszcze do tego wyroki Trybunału Konstytucyjnego, więc by wygrać wolę wspomóc się fachową poradą prawniczą, która także czasami pozostawia wiele do życzenia.


ZUS - no właśnie dziwna i tajemnicza, zbiurokratyzowana instytucja naszego Państwa. Którz nie miał z nią do czynienia...? Tylko nieliczni... Dziwi mnie to, że ma służyć nam, a pomimo to pracujące tam osoby są tak wrogo nastawione do wszystkich, że juz po przekroczeniu progu budynku ZUS - człowiekowi otwiera się nóż w kieszeni. Większość pracujących tam kobiet przypomina mi czasy lat osiemdziesiątych, które pamiętam słabo, ale coś tam pamiętam. Panie zrobią wszystko, by najczęściej utrudnić ludziom życie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że potem taka jedna, czy druga pani nie ponosi konsekwencji swoich czynów, tj. źle podjętych i wydanych decyzji, niewłaściwych informacji podanych klientowi itd.

Swoją przygodę z ZUS-em rozpoczęłam w kwietniu 2012 roku. Zaczęło się na zapytaniu i prośbie z mojej strony, by sprawdzić naliczony mi zasiłek chorobowy i macierzyński. Miałam poważne udokumentowane wątpliwości, co do prawidłowiości ich naliczenia. A wiadomo, jeżeli nieprawidłowości są w jednym miesiącu, to gdy pomnożymy to przez kilka miesięcy uzbira się poważna kwota. Dlaczego miałabym podarować taką kwotę, skoro mi się należy?

ZUS nie bardzo chciał wydać decyzję, bo miał inne zdanie niż ja, ale w końcu doczekałam się . Po pięciu miesiącach taka decyzja została do mnie przysłana. Oczywiście odwołałam się od tej niekorzystnej i nie wiadomo skąd wziętej decyzji do Sądu Rejonowego, do Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Następnie po pół roku otrzymałam z Sądu Rejonowego postanowienie, że odrzucają moje odwołanie, gdyż złożyłam je za późno. Sąd nie miał żadnych dowodów formalnych i nawet nie przeczytał dokładnie dokumentów i bez zastanowienia się odrzucił moje odwołanie. Oczywiście od tej decyzji także się odwołałam. Na szczęście zawsze bardzo szczegółowo i dokładnie opisuję wszystkie otrzymane dokumenty. Zachowuję także wszystkie możliwe koperty i potwierdzenia wysłania dokumentów ode mnie. To niewątpliwie bardzo pomaga, gdy się chce potem dochodzić swoich praw. To wszystko miało miejsce w kwietniu 2013 roku.
W sierpniu 2013 roku, czyli po czterech miesiącach otrzymałam postanowienie z Sądu Rejonowego o uchyleniu zaskarżonego postanowienia. Odetchnęłam z ulgą i czekałam na dalszy tok wydarzeń.

Dopiero teraz, czyli w listopadzie 2013 otrzymałam zawiadomienie, że rozprawa odbędzie się 28 listopada 2013 roku. Mało tego do zawiadomienia otrzymałam odwołanie z ZUS, którego decyzję zaskarżyłam, by się do tego odwołania ustosunkować w terminie 7 dni. Śmieszy mnie to, bo żąda się ode mnie, bym po raz wtóry ustosunkowywała się do czegoś, co podważyłam. Mało tego, jeżeli się nie ustosunkuję, to może się okazać, że przegram. Wygląda na to, że Sądowi nie chce się pracować i myśleć i idzie na łatwiznę, bo jak to nazwać inaczej?
Ciekawa jestem, co na tej sprawie się wydarzy, póki co szukam prawnika, bo bez niego może być ciężko. Tymbardziej, że ze strony zaskarżonego ZUS będzie sztab śmiesznych prawników, którzy interpretują ustawę i wyrok Trybunału Konstytucyjnego, na które ja się powołuję w całkiem odmienny sposób.
Czy zatem Sąd nie powinien zinterpretować tego włsściwie i wydać sprawiedliwy wyrok? A co robi Sąd? Każe to robić klientowi, by mieć święty spokój.
Jestem przerażona naszym wymiarem sprawiedliwości do tego wszystkiego jestem też bezradna i ręce mi opadają za każdym razem, gdy otrzymuję kolejną kopertę z Sądu Rejonowego.

Jedno jest pewne będę walczyć do końca, czyli jeżeli będzie trzeba udam się do Sądu drugiej instancji i potem do Trybunału Konstytucyjnego i potem do Strasburga. Uważam, że mam rację, a pracodawca nie wsparł mnie i za pośrednictwem firmy prowadzącej rozliczenia wynagrodzeń itd. umył ręce i wycofał się.
Pieniądze, których mi nie wypłacono są dla pracodawcy (a tym bardziej dla firmy rozliczającej wynagrodzenia) niczym, a dla mnie to duża kwota. Dlaczego więc miałabym się ich nie domagać, jeżeli powinnam je otrzymać? Dlaczego w Polsce trzeba ciągle tak walczyć o swoje prawa? Dlaczego przez  niejasne i niejednoznaczne ustawy, regulaminy i umowy pracownicy zazwyczaj są poszkodowani?

Nie umiem przejść obojętnie wobec takich spraw i nie umiem się poddać. Najgorsze jest to, że wiele osób rezygnuje z "walki" o swoje prawa, bo nie wiedzą, co im się należy, bo się boją o koszty, bo nie mają się kogo poradzić, albo przeraża ich ten długi proces oczekiwania trybu rozpatrywania spraw. Och dużo jest tych "albo"...

Ciekawe jak Wy dajecie sobie radę z przeciwnościami losu, instytucji i innych takich spraw?

Tak na marginesie, jak będziecie miały jakiś problem, a będę umiała pomóć to chętnie pomogę, więc możecie pisać.

Bardzo dziękuję wszystkim za odwiedzenie mojego posta!!!
Gorąco zapraszam do dyskusji i komentarzy, a także do obserwowania mojego bloga. 
Na pewno będą jeszcze ciekawe konkursy!!!:))))
Chwalcie się swoimi dzieci i osiągnięciami związanymi z wychowaniem, a tym samym pomagajcie w wychowaniu innym.

wtorek, 5 listopada 2013

mój 30 tydzień ciąży

Właśnie zaczęłam 31 tydzień ciąży, czyli mam skończone 30 tygodni.

Wczoraj byłam u lekarki na kontroli i także na USG - 30-go tygodnia ciąży. Poniżej przesyłam zdjęcie twarzy mojej córci. Wiem, mało co widać, ale ona cały czas przykrywała twarz rączkami lub nóżkami, więc lekarz nie miał możliwości zrobienia odpowiedniego ujęcia. Szkoda, bo bardzo chciałam dokładniejszą twarz dziecka. Potem tak cudownie jest mieć taką pamiątkę w postaci zdjęcia z brzuszka mamusi:) Ciekawie jest także porównywać po urodzeniu dziecko z tym, co było w brzuszku:)

Bardzo niewyraźne zdjęcie mojej córeczki w 30 tygodniu życia. Niestety nie chciała pokazać buźki lepiej, więc widać niewiele. Poza tym zdjęcia ma bardzo duże powiększenie, więc paluszki wyglądają, jakby były ogromne:)


poniedziałek, 4 listopada 2013

Biorę udział w KONKURSIE Kasi ze strony: http://nowoczesnamatka-polka.blogspot.com/

Kochani:)

biorę udział w konkursie Kasi ze strony:
http://nowoczesnamatka-polka.blogspot.com/2013/10/moje-pierwsze-rozdanie-do-wygrania.html


porządki zaawansowanej ciężarnej w długi weekend listopadowy

Jedną z przypadłości ciężarnych jest to, że bliżej lub dalej przed zbliżającym się rozwiązaniem postanawiają robić wszędzie i ze wszystkim generalny porządek. Jeżeli porządek jest, to należy jeszcze raz wszystko ładniej i równiej poukładać i może coś pozmieniać, ulepszyć, przestawić, uczynić bardziej (wg ciężarnej) funkcjonalnym i praktycznym.

Tak często wygląda drzemka Tomutka z Tatusiem. Tatuś robi wszystko niestandardowo, bo mama zgodnie z zasadami.

piątek, 1 listopada 2013

cukrzyca ciążowa - część 3

Będę jeszcze pisać o moich zmaganiach z cukrzycą ciążową. Tak ją też będę nazywać, bo mam nadzieję i wierzę, że pozostanie ze mną tylko na czas ciąży i potem zniknie bezpowrotnie.

Dzisiaj byłam na kontroli lekarskiej, podczas której analizowano moje pomiary cukrów i moje codzienne menu. Na szczęście okazało się, że obędzie się w moim przypadku bez insuliny, a moje wyniki i dieta są bardzo dobre. Następna kontrola już w grudniu.

Większość kobiet, z którymi widziałam się podczas ostatniej i dzisiejszej wizyty u lekarki nie miały tego szczęścia, co ja. Najprawdopodobniej będą musiały brać insulinę. Miały złe wyniki, czyli przekraczały wskazane nam normy. Dziewczyny za bardzo się tym też nie przejęły i zazdroszczę im tego.