wtorek, 6 stycznia 2015

Nowy Rok zaczeliśmy bardzo chorobowo:(

Podczas Świąt i w Sylwestra wszystkim  życzyłam przede wszystkim zdrowia, bo wiem, że to cenny i niezastąpiony dar, tymczasem Nowy Rok zaczynamy od braku zdrowia i ciągnącej się choroby od 25.12.2014:(

Krótko po Wigilii u Tomka i Karinki zaczął pojawiać się lekki katar, po kilku dniach lekki kaszelek, a na Sylwestra było jeszcze mniej ciekawie. Niestety, ale w Sylwestra jechaliśmy na ostry dyżur, by się dowiedzieć, że dzieci mają lekko zaczerwienione gardła. Zalecono nam syropki, inhalacje i w razie czego nizastąpiony nurofen. Zarówno ja, jak i mój mąż mieliśmy duże wątpliwości, co do opinii lekarki. Jednak potulnie zabraliśmy na karteczkach wszystkie wytyczne, wykupiliśmy w aptece brakujące syropki i odjechaliśmy taksówką do domu (mąż nie był pewien, czy promile już mu wyparowały, a ja z zasady unikam jeżdżenia, jak ognia:()

Tomutek podczas inhalacji, które robi już praktycznie sam, bo mama tylko patrzy obok:)

Jak się okazało, chyba mieliśmy dobre przeczucia, co do lekerki. Czwartego stycznia ponownie pojechaliśmy do lekarza i gardła naszych dzieci pomimo licznych syropków i inhalacji, wyglądały zatrważająco. Noc, którą przeżyliśmy wolałabym nie powtarzać i nawet nie chciałam sobie wyobrażać, jak męczą się nasze biedne dzieci, a zwłaszcza Karinka. Przez pół nocy dzieci bardzo kaszlały i nie mogły odkrztusić wydzieliny z gardła. Tomek jeszcze sobie jakoś radził, ale z Karinką było kiepsko. Cały czas bałam się, że może się udusić, bo pomimo kaszlu i naszych obstukiwań płakała i kaszlała non stop. To okropne, że dziecku nie można pomóc w takiej sytuacji. Gdyby nie mąż wezwałabym karetkę, tak bardzo bałam się o dziecko. Nosiliśmy ją przez pół nocy, a potem sprawdzałam chyba co pół godziny, czy oddycha i żyje. Było mi jej bardzo żal. 
Nikomu nie życzę chorób w rodzinie i chorób u dzieci.

Druga lekarka czwartego stycznia - badała nasze dzieci dłużej niż pięć minut i niestety przepisała inną inhalację, tylko jeden syrop i nielubiany antybiotyk, co pierwszy raz w życiu przyjęłam z ulgą. Wierzę, że ten specyfik pomoże, choć dla dzieci to nie jest dobre wyjście. Nie chcę mieć podobnych nocy, gdy czuję się bezradna wobec takiego małego Skarbka i nie mogę mu nijak pomóc. Może więc tak mocne lekarstwo da radę i szansę na szybkie wyzdrowienie dzieci.

W tej sytuacji Tomek nie chodzi do żłobka i jestem praktycznie 24 h przykuta do siedzenia w domu, bo nawet na spacer z dziećmi nie można wyjść. Żal mi zwłaszcza Karinki, bo Tomek wszystko całkiem normalnie znosi i właściwie nie widać po nim choroby. Karinka po raz pierwszy przyjmuje leki i do tego antybiotyki i jest osłabiona. "Dziamdzia" przez cały dzień i chce leżeć na rączkach. Spożywa zdecydowanie mniej posiłków i modlę się, by nie schudła. To taka bezbronna kruszynka. Do tego wszystkiego ma bardzo zaczerwienione dziąsła i widać, że bardzo ją bolą, bo zęby się wyrzynają. Biedne małe dzieci, co one muszą przeżywać w tak młodym wieku. 

i jedno selfi przy inhalacji Tomutka:)

W związku z chorobami jesteśmy zmuszeni przełożyć roczek Karnki, który kończy jutro, tj. w środę 7.01.2015. Bez sensu byłoby przygotowywać nawet skromną uroczystość, gdy dziecko jest słabiutkie. Mam nadzieję, że do niedzieli będą już wszyscy czuli się dobrze, bo właśnie na niedzielę mamy zaplnowany skromny tort:))

[a pro po chorób, dzisiaj i ja obudziłam się z bólem gardła!]

14 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Choroba tak małego dziecka to coś strasznego! Przechodziliśmy to i więcej nie chcemy! Zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paskudne choróbska. Szkoda, że nie ma jeszcze na świecie szczepionki przeciwko wszystkim chorobom. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za życzenia:)

      Usuń
  2. Mam to samo u siebie w domu. Szkoda takich maluchów że aż serce ściska. Nasza malutka ma tak silny kaszel że czasami wymiotuje :-( A apteczka od ostatnich chorób pęka w szwach.. pozdrawiam i dużo zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to i Tobie współczuję i to bardzo... Tymczasem serdecznie pozdrawiam..

      Usuń
  3. Ach Kamilko, doskonale rozumiem Twój niepokój i wszystkie emocje, które Ci teraz towarzyszą. Niestety, ja też zwolenniczką antybiotyków nie jestem, ale czasami to jedyne słuszne wyjście. Karina ma prawo mniej jeść, a nawet nie jeść wcale- raz, że boli Ją gardło i wyżynają się ząbki, a dwa- antybiotyk też może hamować ostro apetyt. Kiedy choroba ustąpi, apetyt się poprawi. Jeśli mogę Ci coś doradzić, to dawaj Jej probiotyk (dicoflor w kropelkach) jeszcze po zakończeniu antybiotyku.
    Zdrówka, zdrówka.
    Ps. Z jeżdżeniem mam tak samo, oj jaka ja jestem na siebie zła!!!! Prawko już prawie 11lat mam, a jeździć nie jeżdżę :( A tak by mi to czasami ułatwiło życie. Obiecuję sobie, że jak tylko poprawi się trochę moja sytuacja finansowa, to wykupię sobie jazdy doszkalające.
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, bardzo dziękuję Ci za słowa wsparcie. Z tym jedzeniem Karinki to się bardzo martwię, bo pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, że malutka tak odpycha jedzenie. Tomek nie był aż taki konsekwentny i zawsze coś tam zawsze zjadł, więc nie denerwowałam się tak bardzo. Jutro jest trzeci dzień podawania antybiotyki i czekam na małą choćby poprawę. Dicoflor rzeczywiście podajemy. A to auto to jakaś tragedia dla mnie. Warszawa to trudne miasto dla niedoświadczonych kierowców i na samą myśl jazdy po tym mieście, dostaję drgawek. Musiałabym wyjeździć chyba z 50 h, by się nie denerwować:) Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia!
    Mnie też coś dopadło, ale jak na razie próbuję się bronić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :-) Tobie życzę także zdrowia i dużej odporności :-)

      Usuń
  5. Fakt, to straszne oglądać takie bidulki. Mojej 11-miesięcznej Muszce lekarz zapisał syrop dla dzieci od 6 roku życia. Dodatkowo też inhalacje, ale za żadne skarby nie można było przytrzymać jej maseczki przy buzi. Trzeba było użyć fortelu i stosować tą metodę, kiedy śpi. Zdrówka dla Twojej całej rodzinki życzę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia:)! A pomysł inhalacji przez sen muszę wypróbować. Nasza Rybcia także płacze, ale jakoś to znoszę. Wolę lekki płacz niż zapalenie płuc i pobyt w szpitalu:( Serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia dla całej Twojej rodziny:)

      Usuń
  6. Jedyne pocieszenie to moze takie, ze dzieci chorują, wszystkie bez wyjątku ina szczesciepotem o tym nie pamietaja ;)) trzymajcie się i zdrowiejcie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tak było, jak piszesz :-) i tego będę się trzymać :-) Serdecznie pozdrawiam :-)

      Usuń