środa, 28 lutego 2018

Nowy Rok, nowe marzenia, nowe plany i zamierzenia

 
Czasami bywał u nas śnieg i nadal bywa:)

Bywam na blogu już znacznie rzadziej i żałuję tego, bo chętnie nadal bym się dzieliła z Wami swoimi różnymi doświadczeniami z życia rodziny. Niestety czas mi na to nie pozwala i choć często zdaje mi się, że funkcjonuję nadal tak, jak dotychczas, to prawda jest taka, że z wielu rzeczy zrezygnowałam i wiele planów zweryfikowałam, a raczej urzeczywistniłam. To normalne, gdy się ma rodzinę, a dzieci wychowuje się samemu. W sytuacji posiadania wokół siebie cioć, babć, albo innej pomocy (np. płatnej) nie ma potrzeby rezygnowania z czegokolwiek, ale to nie dotyczy nas.

...ale może od początku. Już przeszło dwa miesiące temu zaczął się rok 2018 i (pomimo wszystko) wiążę z tym rokiem pewne plany, marzenia i zamierzenia. Jednym słowem, nie poddaję się i walczę dalej. I choć kartka kalendarza z pierwszego dnia roku wygląda zupełnie inaczej niż przed dziesięcioma laty, to i tak mam tam wpisane zadania na rok 2018. Tak, tak nadal planuję wszystko. Te plany są bardzo okrojone i mniej spektakularne, mniej czasochłonne i mniej wymagające, ale za to są realne. 
To mój początek roku, a dalej...?

Nowy Rok rozpoczął się tak, jak zakończył się stary, czyli chorobowo. Fakt jest taki, że moje dzieci chorują i to dużo. 
Pomimo wszelkich moich prób i wysiłków zdrowego odżywiania, picia domowych syropów, koktajli, hartowania na różne sposoby, uprawiania sportów i pływania, moje dzieci chorują!!! Zawsze marzyłam, by było inaczej i by moje potomstwo, jak ja niegdyś, było odporne na wszelkie paskudne wirusy i bakterie, ale tak nie jest. Jedyne czego pragnę w takich chwilach to to, by dzieci przestały chorować. Mam już dość martwienia się, strachu i czuwania, by się nic nie stało, nieprzespanych nocy, kolejek u lekarzy, ciągłych badań, złych diagnoz i wstrętnych leków. 
Ach... każda z nas to zna w mniejszym bądź w większym stopniu. 
Niestety choroby zabierają bardzo dużo naszej aktywności i energii a my w związku z tym z utęsknieniem oczekujemy na cieplejsze dni.
W zeszłym sezonie nasze dzieci zaczęły chorować już od października 2016 roku w obecnym sezonie od listopada 2017, więc jest szansa na to, że w przyszłym sezonie zimowym będzie jeszcze lepiej:)))). 

Pomijając choroby dzieci, z którymi, my rodzice, musimy się zmagać wszystko u nas dobrze i idziemy do przodu:) To jest najważniejsze!
Tomek w tym roku skończy 6 lat, Karinka 4, a Klara 2. Dzieci szybko rosną i stają się naszymi partnerami do zabawy i rozmowy, prędzej niż tego oczekiwaliśmy.
Większość rzeczy planujemy już wspólnie z naszymi pociechami, powoli dzieci zaczynają nam w wielu sytuacjach także pomagać, oczywiście w czasie sporów też jest nas więcej niż dwójka rodziców. Ktoś uważa, że rację ma mama ktoś, że tata i tak sobie negocjujemy.
Bywają też dni okropne! O tym nie pisze się często, bo nie wypada, bo po co zaburzać mit cudownego macierzyństwa, ale prawda jest taka, że niekiedy ma się wszystkiego dość i z miłą chęcią zaszyłby się człowiek gdzieś na końcu świata choć na tydzień.

To słowem wstępu po długiej przerwie. Tymczasem będę tu, może nie tak często, jak niegdyś, ale będę:)

Serdecznie wszystkich pozdrawiam wraz z moją Rodziną!:)

Nasza piątka

6 komentarzy:

  1. Zaglądaj częściej smutno będzie bez ciebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa.
      Wszystkiego dobrego:)

      Usuń
  2. Kamilko, wspaniale, że wróciłaś i proszę- bywaj tu jednak! Brakuje mi Twoich wpisów.
    Co do dzieci- to jednak normalne, że chorują. Chodzą do przedszkola tego się nie uniknie. Ich odporność dopiero się kształtuje. Z każdym rokiem będzie dużo lepiej.Nie rezygnuj ze zdrowych nawyków, naturalnych receptur- to zawsze procentuje. Kiedy będę następnym razem w Warszawie, musimy koniecznie umówić się na kawę albo jakieś dobre jedzenie!
    Pozdrawiam gorąco i do następnego postu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, po pierwsze to czekam na hasło, kiedy będziesz w Warszawie i koniecznie chciałabym się spotkać:))))
      A co do odporności moich dzieci to wymaga zdecydowanie mojej cierpliwości:(
      Mam w moim bliskim otoczeniu, dzieci które nie chorują i czasami zazdroszczę ich rodzicom;)
      Dużo zdrówka Marta dla Ciebie i Twojej Rodziny:))))

      Usuń
  3. Życzę spełnienia wszystkich marzeń i planów! U mnie też czasu niewiele, ale chęci na ponowne blogowanie są... :) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i tego samego życzę Tobie!!!!
      Serdecznie pozdrawiam:)))))))

      Usuń