środa, 30 października 2013

Dlaczego czas tak szybko ucieka?

Przez ostatnie dni czas bardzo szybko mi "uciekał". Może dlatego, że ciągle próbuję się spieszyć, by ze wszystkim zdążyć przed grudniem? Planowy poród powinnam mieć w styczniu, jednak można się spodziewać, że nasza mała córeczka będzie chciała przyjść na świat już w grudniu. Wówczas wolałabym mieć już wszystko gotowe, bo mój mąż mógłby sobie nie poradzić ze stresem porodowym, z nieprzygotowanymi rzeczami do szpitala i brakiem gotowego miejsca dla Córci itd...
Ja miałabym jeszcze większy stres w związku z jakimiś brakami, dlatego założyłam sobie, że do końca listopada będę miała wszystko gotowe.

Tu na zakupach w weekend z Tomutkiem i mężem. Mąż robi zdjęcie:)

 W weekend zarządziłam wycieczkę do sklepu budowlanego w celu zakupienia płytek na podłogę. Niestety jeszcze przed narodzinami musimy położyć płytki w przedpokoju. Tego jeszcze było mi trzeba..., ale lepiej teraz niż na wiosnę lub w lecie, gdy będziemy mieli dwójkę dzieci:)

Dokupiłam też brakujące gadżety do wyprawki i dla mnie do szpitala. Nie było tego wiele, ale jednak do listy brakowało, więc później, czy wcześniej musiałabym to zakupić. Po co zostawiać mężowi na potem:)?
Na zakupach spędziliśmy w sumie z dojazdem i powrotem około 5h. Strasznie długo - tu podkreślę, że wiedzieliśmy, co i gdzie kupujemy, więc nie musieliśmy szukać. Mimo to czas "gnał", jak zwariowany.
Nie obyło się także na tym, by zjeść coś z jakiegoś baru. To oczywiście inicjatywa męża, bo ja nie bardzo mogę się żywić jakimiś wynalazkami. Ku mojemu zdziwieniu znalazłam godną polecanie sałatkę, która na szczęście zawierała bardzo mało węglowodanów, więc po godzinie cukier był w normie. Moje zaskoczenie nie miało końca. Tomutek zjadł cały talerz zupy pomidorowej z ryżem:)

Podczas pobytu w centrum handlowym Tomutek był bardzo zadowolony do momentu, gdy mógł sam chodzić tam, gdzie chciał. Gdy został wsadzony do wózka dobra zabawa już się skończyła. Niestety spacer z Tomutkiem między półkami przedłużył by naszą wyprawę, co najmniej o kilka godzin, więc musieliśmy zareagować:)

 To już chyba ostatnie spacery w słońcu tej jesieni...Żal, że nadchodzi zima.

W poniedziałek byłam z Tomutkiem na długim, dwugodzinnym spacerze podczas, którego spał. Tylko dlatego, że spał ja mogłam wolno i spokojnie spacerować po lesie. Gdyby Tomutek nie spał, spacer byłby całkowicie inny, tzn. połączony ze zbieraniem wszystkiego, co mój synek napotka na swojej drodze. Poza tym Tomek chciałby skręcić w każdą ścieżkę, która bynajmniej nie jest naszą, oglądałby się za każdym znalezionym listkiem i szczekałby na widok każdego pieska. Niestety nie utrzymałabym go w wózku:))) To chyba normalne.
Około 16:00 byliśmy jeszcze krótko na placu zabaw, tu jednak już do godzinki, bo na dworze robi się już bardzo szybko ciemno. Place zabaw powolutku będę musiała odstawić, bo ciężko mi biegać za Tomkiem po zjeżdżalniach, tunelach i karuzelach. Synek tego nie rozumie, ale dla mamy to już spory wysiłek. Brzuchol jest już duży:)

Tu Tomutek w wozie strażackim na placu zabaw. Uwielbia ten wóz:)

We wtorek także byliśmy na spacerkach, bo pogoda była cudowna. Zaliczyliśmy także plac zabaw i byłam tak zmęczona, jakbym przekopała ziemię w ogrodzie. Gdy z Tomkiem jestem na spacerach, czy na placach zabaw, to czas jest jeszcze mniej dla nas życzliwy, może bardziej dla Tomka, który z płaczem wchodzi do klatki schodowej. Tłumaczę mu, że jutro także jest dzień, ale przecież on jeszcze tego nie rozumie - kochany bidulek.

Piękne, ostatnie, kolorowe drzewa tej jesieni - już ich jest jak na lekarstwo:(

Środa to dzień moich badań. Musiałam pojechać z Tomutkiem kawał drogi, więc podróż w jedną i drugą stronę z pobraniem krwi zajęła nam około 4 h. Po drodze zahaczyliśmy tylko o piekarnię i pocztę. Czy to nie śmieszne, że takie bzdury zabierają nam tyle czasu?

Często sobie myślę, że gdy ma się małe dzieci to powinno się im poświęcać czas całkowicie i nie należy myśleć, ile mam jeszcze do zrobienia? To nie ma sensu. Nie ma sensu planować, że się coś przeczyta, oglądnie film, zrobi sweter na drutach, bo dziecko wymaga całkowitej uwagi. W przyszłości będziemy mogli sobie podziękować za poświęcony czas dziecku.
Wobec powyższego systematycznie powtarzam sobie, że jeszcze z dwa może trzy lata będę w takim właśnie zawieszeniu, bo zależy mi na moim Maluszku.

Obym jeszcze tylko przed narodzinami córeczki zdążyła posortować zdjęcia, bo później już tego nie zrobię.



Bardzo dziękuję wszystkim za odwiedzenie mojego posta!!!
Gorąco zapraszam do dyskusji i komentarzy, a także do obserwowania mojego bloga. 
Na pewno będą jeszcze ciekawe konkursy!!!:))))
Chwalcie się swoimi dzieci i osiągnięciami związanymi z wychowaniem, a tym samym pomagajcie w wychowaniu innym.

6 komentarzy:

  1. Masz rację z tym poświęcaniem czasu maluszkowi. Ładna była u Was pogoda. U nas też słoneczko tylko trochę zimniej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, coś tam mam przeczucie, że dostaniesz piękny prezent pod choinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, czasu ciągle za mało, żeby wszystko zrobić. A jeszcze teraz tak szybko robi się ciemno, że juz w ogóle. pięknie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe jak Tomulek zareaguje na młodszą siostrę :) Ja z Laurą mam tak samo- jak mamy już iść z placu zabaw, lub wracamy do domu- bunt...
    Ale co do czasu to masz rację- poświęcając go dzieciom robimy najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze ustalić sobie taki maksymalny termin na załatwienie wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczny syncio :-) gratuluję podwójna mamo ! Dużo siły i energii życzę bo wiem ile wysiłku i zdrowia trzeba do dwóch maluszków z taką niewielką różnicą wieku pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń