wtorek, 16 września 2014

Weekendowe spacerki

My na ławeczce z przekąskami:)

Za nami kolejny piękny weekend. Nie ma co, pogoda w tym roku we wrześniu jest piękna. Na dworze jest ciepło, rześko i przyjemnie. Czasami w lesie jeszcze dokuczają trochę komary, ale to nie jest tak bardzo uciążliwe, jak podczas letnich upałów. Uwielbiam wychodzić z dziećmi na spacery i najlepiej gdzieś do lasu lub dużego parku. Wówczas Tomek może się wyszaleć, pojeździć na rowerku, a Karinka zachwyca się widokiem koron drzew w wózku. Ze spacerów wracam zawsze, jak z joggingu [choć może nie tak spocona:)] - pełna energii, werwy i ciekawych pomysłów oraz rozwiązań wszystkich potencjalnych problemów:)!

W ten weekend pomimo choroby, mój mąż był także z nami na spacerze.
Tak, tak, mój mąż zachorował, tzn. zaraził się od Tomka i chyba przechodzi choróbsko gorzej i dłużej niż ja i dzieci razem wzięci. Czytałam kiedyś, że tak jest, iż dzieci przechodzą choroby żłobkowe dość szybko, natomiast dorośli, gdy się od dzieci zarażą mają niemalże gwarantowaną kurację antybiotykową. Mam nadzieję, że w naszym przypadku tak nie będzie, ale jedno jest pewne, a mianowicie, że będziemy także przejmować choroby od Tomka.

Tymczasem na takie wyjście z domu nauczyłam się zabierać ze sobą całą stertę potrzebnych - moim zdaniem - rzeczy i produktów. Dobrze, że wózek ma miejsce na tego typu akcesoria, w przeciwnym razie musiałabym chodzić z plecakiem.  Na spacerek zabieram przede wszystkim: zestaw do piaskownicy, kocyk dla Kariny, wodę dla wszystkich, kanapki, jakieś owoce, rower i kask dla Tomka, przybornik wycieczkowy (w nim nożyczki, scyzoryk, wykałaczki), krem dla dzieci, krem do rąk, płyn przeciwko ukąszeniom, płyn przeciwko komarom, dodatkowe rzeczy do ubrania w razie gdyby popsuła się pogoda, kurtki nieprzemakalne i oczywiście ekstra zestaw dla dzieci noszących pieluszki itd...

Czasami śmieję się, że moje pakowanie wygląda tak, jakbym wyjeżdżała na dwudniowy piknik.
Wiele razy przekonałam się już, że gdy się wychodzi z dziećmi to lepiej mieć jednak więcej rzeczy. Dobrze jest się zaopatrzyć we wszystko, co może być potrzebna, gdy oddalimy się od domu.
Hmm... kiedyś na spacery zabierałam książki lub małego laptopa, by w razie postoju i odpoczynku na ławce móc się zrelaksować przy dobrej lekturze lub przy pisaniu. Te czasy chyba już bezpowrotnie minęły i nastał inny rozdział w moim życiu:)))

 Jak Wy planujecie spacery?


Bardzo dziękuję wszystkim za odwiedzenie mojego posta! 
Gorąco zapraszam do dyskusji i komentarzy, a także do obserwowania mojego bloga. 
Chwalcie się swoimi dziećmi i osiągnięciami związanymi z wychowywaniem, a tym samym pomagajcie w wychowywaniu innym.

15 komentarzy:

  1. Teraz już nie muszę aż tylu rzeczy brać, ale w Twoim przypadku się nie dziwię, że jesteś zapakowana jak na prawdziwą wyprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... masz już większe dzieci:)))) Gorąco pozdrawiam:)))

      Usuń
  2. Haha, może kiedyś jeszcze powrócą czasy książek i laptopów na spacerach- tego nam życzę, bo to będzie oznaczało chwilę wytchnienia :) U nas pakowanie wygląda podobnie- zdecydowanie wolę zabrać te wszystkie potrzebne rzeczy, niż skracać wycieczkę/spacer bo coś tam...

    No tak, znam to- za czasów Elizy w przedszkolu też często od Niej łapałam infekcje... Mało przyjemne to chorowanie, także życzę Wam dużo, dużo zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marto, zdrowie zawsze jest w cenie:)

      Usuń
  3. to mnie zaskoczyłaś tą ilością rzeczy:) ja raczej bardzo minimalistycznie, ostatnio do lasu zabieramy tylko wodę dla nas i Małego, mleczko dla Małego, pieluszkę zapasową i pieluszkę tetrową do fotelika do samochodu i nic więcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Olu, ja wolę zapakować wszystko, co mogę potrzebować, by się nie wracać do domu lub nie skracać spaceru. Gdy wychodzę na trzy cztery godziny, to jest dużo i wówczas trzeba już pomyśleć o wszystkim:) Gorąco pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Kamila, ale to właśnie mój minimalistyczny niezbędnik na 3-4 godziny:)))

      Usuń
  4. Super zdjęcie :) Im mniejsze dziecko tym więcej rzeczy do zabrania ;) Choć ja raczej i tak pakuję się minimalistycznie, podobnie jak Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ja także je uwielbiam:) Zdrowia Życzę:)

      Usuń
  5. Sprej na komary, po jednej dodatkowej warstwie odzieży dla każdego, folie p/deszczowe do wózka/wózków, pieluchę tetrową papu i napoje dla trójki najstarszych, octenisept i plaster na otarte kolana, sól fizjologiczną na piasek w oczach, antybakteryjny żel do rąk i wszystko do przewijania, aparat foto:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także masz pokaźny zestaw:) Masz rację, że plaster na otarte kolana i sól fizjologiczną oraz antybakteryjny żel do rąk to także bardzo przydatne i czasami także się przydaje. Zdrowia życzę! Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Oj, nie lubiłam nigdy pakowania na spacer i zawsze czegoś brakowało. Dziś cieszę się, że dzieciaki wyrosły i nie mam problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja za tym nie przepadam, ale cóż zrobić. Na szczęście bardzo lubię spacery z dziećmi, więc szybko zapominam o pakowaniu:) Gorąco pozdrawiam i zdrowia życzę:)

      Usuń
  7. My także uwielbiamy spacery, zresztą ostatnio smarnąłem słów parę o tym. To co zabieramy na spacer jest bezpośrednio uzależnione od tego, jak daleko idziemy i jak szybko jesteśmy w stanie wrócić do domu. Poza tym mnie charakteryzuje minimalizm (przede wszystkim ochrona przed zimnem, deszczem i głodem), zaś moja żona wyniosłaby pół mieszkania, gdyby mogła. Dlatego często ukradkiem wyjmuję moim zdaniem zbędny bagaż. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja raczej reaguję, jak Twoja żona:)))) Jestem zdania, że lepiej nosić, niż się prosić lub by nie mieć:)))) Gorąco pozdrawiam:)

      Usuń