piątek, 28 listopada 2014

ZUS - pisma, sprawy sądowe, spory, prawnicy - kilka ważnych faktów

Źródło: rig.katowice.pl/wspolpraca-z-zus-w-chorzowie/ekspert-zus-odpowiada

W związku z tym:
  • że pisałam wiele razy o moich perypetiach z ZUSem (TU i TU i TU) i obecnie wiele moich czytelniczek pisze do mnie przeróżne zapytania dotyczące ZUS, 
  • że wiele spośród Was spotyka sytuacja, kiedy ZUS odbiera Wam Wasze jedyne źródło utrzymania, jakim jest zasiłek macierzyński i stawia Was w bardzo trudnej sytuacji. To wszystko z powodu, że dostrzega jakieś nieprawidłowości w Waszych działaniach lub doszukuje się oszustwa, którego nie ma, 
  • że wiele spośród Was jest w swoisty sposób "zastraszona" przez Pracowników ZUS, którzy stosując wielokrotnie często swoją wykładnię prawa, bezprawnie i bez ponoszenia konsekwencji, pozbawiają wielu osób należnych zasiłków 
postaram się przedstawić kilka faktów dotyczących ZUSu. Chciałabym Wam dodać więcej pewności siebie w kontaktach z ZUSem, a także w sytuacji, gdy jednak trzeba iść do Sądu. Piszę poniżej, co można, co powinno się zrobić i o czym bezwzględnie należy pamiętać, jeżeli idziemy do Sądu i nie mamy prawnika, bo nas na to po prostu nie stać.


Kilka prawd o ZUS-ie w świetle Spraw Sądowych i nie tylko:

  1. Dlaczego ZUS odbiera nam zasiłki i kwestionuje nasze prawo do nich? Tu uważam, że powinniśmy być trochę wyrozumiali, gdyż w naszym Państwie nie każdy jest uczciwy i nie każdy postępuje zgodnie z zasadami prawa wobec ZUSu. Pracownicy ZUSu oczywiście to wiedzą i gdy skrupulatnie sprawdzają osoby pobierające różne zasiłki, bardzo często wykrywają różnego rodzaju oszustwa. Niestety czasami mają też prawo się pomylić i wówczas rykoszetem dostaje się osobie uczciwej. W takiej sytuacji osoba uczciwa musi udowodnić swoją niewinność i tym samym uczciwość. To może zrobić bezpośrednio w ZUSie, a jak tam nie przekona pracowników tej instytucji, to musi udać się do Sądu.
  2. Do Sądu możemy iść bez adwokata, ale... musimy się sami bardzo dobrze przygotować... Moje zdanie jest takie, że jeżeli idę do Sądu i chcę wygrać sprawę to prawnik jest niezbędny. Dlaczego? - odpowiedź jest prosta, bo zna prawo i przeróżne jego kruczki. Nie jesteśmy w stanie w ciągu krótkiego czasu nauczyć się i poznać wszystkich zawiłości prawnych, zasad, przepisów i ustaw, na które w danym momencie możemy lub powinniśmy się powołać. Pisząc pismo do Sądu bardzo łatwo o pomyłkę lub błąd, co może skutkować negatywnym werdyktem dla nas. Będąc już w Sądzie na sprawie nieznajomość prawa może nam także zaszkodzić i możemy np. nie wiedzieć, że coś nam wolno lub, jak powinniśmy zareagować w danej sytuacji. Możemy nie wiedzieć, że coś można zgłosić lub coś wynegocjować. Uważam, że Adwokat/Prawnik w takich sytuacjach, które nas stresują, czuje się, jak ryba w wodzie i dzięki jego wiedzy mamy duże szanse na wygraną.
  3. Pozew do Sądu. Napisanie pozwu do Sądu czasami jest rzeczą dość łatwą, ale nie często. Wszystko zależy od zawiłości i skomplikowania naszej sprawy. Kilka razy zdarzyło mi się napisać samej pozew do Sądu, ale nie były to sprawy jakieś skomplikowane i nie potrzebowałam jakiś specjalnych porad. Jednakże w tej sytuacji, gdy w grę wchodzi pozywanie instytucji Państwowej uważam, że powinien nam pomóc adwokat.
  4. Wynagrodzenia adwokatów. Niestety za pracę adwokatów i prawników należy zapłacić. Nikt z nas nie pracuje charytatywnie i każdy pragnie żyć na jakimś poziomie. To także należy rozumieć. Wynagrodzenia adwokatów są przeróżne, dlatego zawsze w sytuacji, gdy potrzebujemy skorzystać z porady lub pełnomocnictwa na sprawach itd. prawnika, to powinniśmy szukać prawnika, który sprosta naszym oczekiwaniom i na którego będzie nas stać. Może się mylę, ale zdaje mi się, że cena za sprawę, pismo etc. to kwestie do dogadania między Klientem, a Adwokatem. Oczywiście musimy także przemyśleć, czy skóra warta jest wyprawki. Może się okazać, że to, o co walczymy nie wystarczy nam na opłatę dla prawnika.
  5. Gdy sprawa jest już w toku. My - jako strona możemy udać się wcześniej do Sądu, do tzw. czytelni i tam poprosić o wgląd w dokumenty do sprawy. Możemy przeglądnąć wszystkie dokumenty przedstawione przez stronę, w tym przypadku przez ZUS. W tym celu pisze się na miejscu podanie lub wypełnia się przygotowany w tym celu druczek. To jest bardzo pożyteczna rzecz, bo jeżeli okaże się, że ZUS chce dołączyć do sprawy coś, co wymaga od nas przygotowania także jakiegoś dokumentu, by się obronić, to najlepiej, by przygotować to na sprawę. Może się przecież okazać, że nie otrzymaliśmy jakiegoś dokumentu, czy dowodu. Wówczas na sprawie, na początku zgłasza się, co się wnosi jako dowód do sprawy (tzn. jakiś dokument, zaświadczenie, regulamin, mail poświadczający coś tam itd...) Jeżeli coś takiego się zgłasza to należy mieć przygotowane od razu w trzech kopiach (jedna dla nas, jedna dla Sądu i jedna dla ZUS, jeżeli stroną będzie także pracodawca to także dla niego). Przygotowanie takich dokumentów zaoszczędzi odroczenie sprawy. Choć Sąd będzie musiał się z tymi dokumentami zapoznać, więc i tak może sprawę odroczyć, a to zawsze oszczędność kilku miesięcy.
  6. Przed udaniem się po raz pierwszy na sprawę do Sądu radzę zapoznać się z zasadami oraz kulturą panującą w Sądzie. Powinniśmy wiedzieć, kiedy wstajemy (gdy jesteśmy o coś pytani, gdy odpowiadamy na pytanie, gdy coś zgłaszamy/wnosimy do sprawy itp.). Do Sądu nie zwracamy się Pani/Pan, a "Wysoki Sądzie". Także będąc na sprawie nie komentujemy dowolnie opinii Sądu lub drugiej strony. Odzywamy się tylko, gdy nas o to poproszą.
  7. Na pierwszej sprawie dobrze jest poprosić o zasądzenie zwrotu kosztów przez ZUS. Takie coś zgłaszamy ustnie i na papierze i można poprosić o zwrot za: koszt prawnika, tłumaczeń, dojazdu itp. Tutaj Sąd w tych przypadkach ustala stawki zgodnie ze stosownym rozporządzeniem.
  8. Na każdej sprawie lepiej być bezwzględnie. Sąd zawsze może chcieć zadać nam jakieś pytanie, pomimo, iż napisze w piśmie, że obecność nie jest obowiązkowa. Sąd może będzie potrzebował jakieś wyjaśnienie itp., więc lepiej wówczas być na miejscu. To zaoszczędzi nam czasu i na przykład ponownego odroczenia sprawy.
  9. Należy się przygotować na to, że z ZUSu nigdy nikogo nie będzie. Na mojej sprawie nie było ani razu przedstawiciela ZUS. Oni tylko piszą pisma. Wówczas na drugiej sprawie (być może można już na pierwszej) można poprosić o podjęcie decyzji i ogłoszenie wyroku bez obecności przedstawiciela ZUS. U mnie na drugiej sprawie Pani Adwokat o to poprosiła. Nie pamiętam dokładnie w jakiej formie. Postaram się tego dowiedzieć.
  10. Każda sprawa trwa bardzo krótko, ale cały proces się przeciąga. Każda moja sprawa trwała około 15 minut i nigdy nie było nikogo z ZUS. Zawsze miałam zadawane pytania przez Sąd, więc nigdy nie żałowałam, że byłam na sprawie. Niestety same sprawy są krótkie i rzeczowe, jednak na te sprawy należy czekać miesiącami, co jest bardzo dołujące. Czasami wydaje nam się, że wszystko jest na dobrej drodze, ale co z tego, jak to trwa trzy lata. Moja sprawa trwa już około 2,5 roku i końca nie widać...
  11. Postanowienia Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli nie mamy adwokata to warto prześledzić w pismach odwoławczych postanowienia trybunału konstytucyjnego lub Sądów, by odnaleźć jakąś podobną wygraną sprawę. To bardzo pomaga. Warto powołać się na takowe pisząc pisma lub w podczas Sprawy.
  12. Ogłoszenie wyroku. Na koniec radzę też stawić się w Sądzie, gdy wyrok będzie ogłaszany i będzie odczytywane uzasadnienie. Niestety Sądy często mylą się i przekręcają ważne dane. Kiedy będzie wyrok ogłaszany informuje nas Sąd i wyznacza termin. Podczas ogłaszania wyroku na mojej ostatniej sprawie był mój mąż i gdy usłyszał, że wyrok jest dla nas wygrany, nie wsłuchiwał się dalej. Co się okazało? a mianowicie to, że Pani Sędzia pomyliła nieco fakty przy uzasadnieniu, co może być lekko mylące. Najlepiej takie rzeczy wyprostować od razu. My przez to mamy poślizg około 5 miesięcy:((((
  13. Odwołanie. Od wydanego wyroku możemy się odwołać i wnieść apelację na piśmie do Sądu Odwoławczego za pośrednictwem Sądu pierwszej instancji w terminie dwóch tygodni od daty wręczenia wyroku z uzasadnieniem. Prawidłowo wniesiona i spełniająca wszelkie wymogi apelacja prowadzi do ponownego rozpatrzenia sprawy. Jeżeli nie wniesiemy odwołania to skutkuje to uprawomocnieniem się wyroku Sądu Pierwszej instancji. Od decyzji Sądu II instancji możemy się odwołać do Sądu Najwyższego. W tych sytuacjach pomoc prawnika jest niezbędna.
  14. Zawsze zachowujemy wszystkie pisma, koperty, dowody dostarczenia i nadania pism. To bardzo ważne i często może nas uratować przed niekorzystnym postanowieniem Sądu.
  15. Infolinia. ZUS posiada dość sprawnie działającą infolinię, nr: 801400987 lub 225601600. Konsultanci są dostępni w dni robocze od pn do pt, w godzinach od 7.00 do 18.00. Jeżeli się czegoś nie wie, to można uzyskać tam dość dużo ważnych informacji. Jeżeli zaczynamy coś robić z ZUS lub mamy jakieś wątpliwości z rozwiązaniem lub zrozumieniem swojej sprawy, to warto zacząć od tej infolinii. Bardzo często osoby tam pracujące podrzucają nam ciekawe pomysły rozwiązania różnych kwestii.
  16. Do poczytania. Polecam stronę Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej - dotycząca urlopów macierzyńskiego i rodzicielskiego: http://www.rodzicielski.gov.pl/. Można tu dowiedzieć się wielu praktycznych rzeczy.
  17. Uwaga 1: Podstawa zasiłkowa. Podstawa zasiłkowa to bardzo ważna sprawa i niestety ZUS często się myli w sytuacji właściwego wyliczenia tej podstawy i następnie wypłacania. Dobrze wówczas poprosić jakiegoś specjalistę, by sprawdził, czy podstawa zasiłkowa została właściwie wyliczona. W moim przypadku nie została właściwie wyliczona i dlatego sądzę się z ZUSem.
  18. Uwaga 2: Pamiętajmy, że pracownicy ZUS to tylko ludzie, którzy są zatrudnieni w ZUSie na umowie o pracę. Za swoją pracę otrzymują wynagrodzenie. W swojej pracy mogą otrzymywać także premie i nagrody, dlatego też starają się, by ich praca przynosiła takie efekty, które zadowolą szefów i przez to otrzymają premie. Całkiem możliwe jest to, że prawnicy z ZUSu mają premiowane przypadki odebrania zasiłków osobom, które domniemywa się, że posiadają te zasiłki niesłusznie.

Mam nadzieję, że choć trochę Wam pomogłam. Jeżeli macie jeszcze jakieś inne pytania, to chętnie odpowiem na maila, pomogę lub podpowiem, co dalej można zrobić.


Bardzo dziękuję wszystkim za odwiedzenie mojego posta! 
Gorąco zapraszam do dyskusji i komentarzy, a także do obserwowania mojego bloga. 
Chwalcie się swoimi dziećmi i osiągnięciami związanymi z wychowywaniem, a tym samym pomagajcie w wychowywaniu innym.

17 komentarzy:

  1. Brawo Kamilo,
    lepszego poradnika dla kobiet walczących z ZUS-em nigdzie się nie znajdzie :)
    ja też walczę z ZUS-em od marca tego roku. Dwa miesiące po urodzeniu dziecka dostałam informację o wszczęciu postępowania. Nogi się ugięły jak to przeczytałam. Razem z pracodawcą wszczęliśmy walkę. Oświadczenia, prawnicy, kasa leciała, ale nie chciałam się poddać, bo to była jakaś pomyłka.
    Źle mi się pracowało z pierwszym prawnikiem (drogi był i ... sama nie wiem nie do końca mu ufałam), dlatego skorzystałam z porady Twojej prawniczki. Pani mec. Kuna jest świetna. Od razu poczułam, że będę miała mocne wsparcie, a jak się okazało nie jest też droga. Byłyśmy na sprawie i byłam naprawdę spokojna. Chociaż byłam po nieprzespanych nocach, bo syn ząbkuje. A i tu Cię zaskoczę. Sędzia był bardzo miły i miałam wrażenie, że sam wyciąga ode mnie ważne dla mnie zeznania.
    Dziwi mnie jedno, dlaczego ZUS ma prawo sam coś decydować, a potem sprawa idzie do Sądu. Nie powinno być odwrotnie? Zasiłki macierzyńskie, renty i emerytury są najpierw ludziom zabierane - co jest straszne dla niektórych ludzi bo za co żyć - a człowiek dochodzi potem swojej słuszności. Albo i nie dochodzi, bo albo nie wie jak, albo nie ma na prawnika, albo myśli, że tak musi być.
    Dziewczyny - odwołujcie się. Kamila napisała już poradnik :)

    Pozdrawiam
    Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Monika, chciałam już od dłuższego czasu coś podobnego napisać, bo dużo kobiet - zwłaszcza kobiet - do mnie pisze. Czasami mam więcej czasu, by im doradzić i coś podpowiedzieć, a czasami mniej. Mam nadzieję, że ten post się choć trochę przyda:) Co do samego ZUSu i jego decyzyjności to i mnie to irytuje, że ZUS sam decyduje, komu zabierze, a komu nie zasiłki. Czasami oczywiście mylą się, a ludzi nie mają z czego żyć. Sprawy sądowe ciągną się latami i tak ostatecznie okazuje się, że ZUS się mylił. Nie ma nadziei, że w najbliższym czasie zmieni się u nas prawo i ZUS nie będzie mogło bez jakiejkolwiek odpowiedzialności podejmować decyzje dotyczące wypłacania lub nie zasiłków... Serdecznie Cię pozdrawiam Monika:) i zdrowia dla całęj rodziny życzę:)

      Usuń
  2. Super, że poruszasz taki temat. Mnie on akurat nie dotyczy, ale znam dziewczyny, którym Twój wpis może się przydać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie zebrane, ale nie zgodzę się w pełni z punktem 4. Wiele kancelarii w specjalnych okolicznościach (np chcąc poszerzyć swoje "portfolio") pracuje pro bono (chociażby http://buczynskagrazyna.pl/pro-bono/ ), wystarczy trochę poszukać zamiast zgłaszać się do pierwszej z brzegu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale czasami nie da się walczyć, a możliwości np. chorego kończą się na "dobrej" prezentacji biegłym, od których potem wszystko zależy :/ zobaczcie same: http://www.eporady24.pl/odwolanie_od_decyzji_zus_opinii_bieglych_lekarzy,pytania,16,96,4177.html u mojej mamy podobnie z orzeczeniem o niepełnosprawności, a nie ma za co żyć ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, również mam w sądzie sprawę z zusem dot. zasiłku macierzyński ego, niedługo pierwsza rozprawa. Bardzo się boje, nigdy nie miałam żadnej sprawy w sądzie. Czy mogłybyście mi powiedzieć jakich pytań mogę się spodziewać ja, Moj pracodawca czy świadkowie? Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu w zależności od tego, z jakich dokładnie powodów została wszczęte sprawa to będą konkretne pytania dotyczące tematu. Jeżeli zabrali Pani zasiłek, bo coś podejrzewali to będą pytania skierowane w tą stronę, czyli np. Gdzie Pani pracowała? Jak długo? Co Pani dokładnie robiła w pracy? Czy są świadkowie? Czy pracodawca wypłacal wynagrodzenie? W jaki sposób? Czy w pracy były regulaminy? Jakie? Czy zaznajomiono Panią z nimi? W jaki sposób. Do świadków, czy pracowali z Panią? Kiedy? Jakie miała Pani obowiązki? Jak Pani się z nich wywiązała? W zależności od charakteru sprawy i zebranych dowodów, Sąd będzie zadawał pytania. Proszę się nie bać. Sąd to także ludzie... Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości i powodzenia:-)

      Usuń
  6. Bardzo dziękuję za odpowiedz :-) Podważono umowę o pracę gdyż zostalam zatrudniona będąc w ciąży, na dodatek przez osobę z dalszej rodziny, spodziewałam się, ze ZUS będzie to weryfikował ale nie sadziłam, że odmówi zasiłku..odwołałam się i sprawa trafiła do sądu :-( Czy w takiej sytuacji jeszcze jakichś pytań mogę się spodziewać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiej sytuacji Sąd może Cię prosić o to, byś udowodniła, że pracowałeś, a nie np.tylko fikcyjne bądź okazjonalnie pojawiałaś się w pracy. Tutaj istotni są świadkowie, może klienci, maile,rachunki, notatki, zeszyt obecności itp. Może być wzywany także pracodawca. Będą go pytać, dlaczego zatrudnił kobietę w ciąży? Czyli tym wiedział? Jaki miał w tym interes? Zapytam jeszcze moja prawniczkę, jakie mogą się jeszcze pojawić pytania. To napisze:-) Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki :-) Dużo zdrowia:-)

      Usuń
    2. Dziękuję :-)

      Usuń
  7. Kamilo, widać, że masz doświadczenie w tej kwestii. Brawo, doskonały post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Serdecznie pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Witam serdecznie rowniez walcze z zus od kwietnia,zus podwazyl moja umowe i odmowil wyplat...29 pazdziernika mam pierwsza sprawe a 3 tyg wczesniej termin porodu tzn za 1,5tyg:)...takze na sprawie bede z noworodkim...mam adwokata ale i tak bardzo sie boje...bo moj pracodawca zatrodnil mnie gdy juz bylam w 6 tyg ciazy,o czym sama nie wiedzialam..ciaza zagrozona i obawa przed strata dziecka poszlam na l-4 z uwagi na to ze wczesniej stracilam ciaze...boje sie pytan sadu..bo tak na prawde pracowalam tam krotko zaledwie 6tyg i dokumentacji wytwozonej przeze mnie nie ma,wdrazalam sie a cala dokumentacja,fakturami i innymi papierkami z tego co mi wiadomo od zawsze zajmowalo sie szefostwo..swiadkow ma 2ch ktorzy beda zeznawac w mojej sprawie booooje sie a stres odbija ssie na moim zdrowiu i ciazy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczego się nie obawiaj i się nie stresuj. Sąd to też ludzie i wbrew pozorom nie są do nas negatywnie nastawieni. To osoby bezstronne, które analizują suche fakty. Pytania na pewno będziesz miała, ale podejdź do tego bardzo spokojnie. Zawsze możesz się zastanowić, albo także dopytać adwokata. Oczywiście to jest stresujące, ale masz sporo czasu, by się do tego przygotować. Możesz sobie na spokojnie wyobrazić sale, cała sytuację i spróbować odpowiedzieć samej sobie na pytania, które wiesz, że zostaną zadane, np. Dlaczego się zatrudnilaś będąc w ciąży? Dlaczego poszłaś od razu na L4? To wszystko da się wytłumaczyć i to co piszesz jest sensowne. Nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić straty dziecka, jeżeli tego nie przeżył, ale można mu to wyjaśnić. Gdy więc zaszłas w kolejną ciążę, która także była zagrożona, zrobiłaś wszystko, by uratować maleństwo. Przygotuj się dobrze na tego typu pytania, na trudne pytania i nie obawiaj się też, jeżeli będzie Ci się chciało płakać. To wszystko jest ludzkie i życiowe.
      Dwóch świadków to już dużo. Wiele kobiet nie ma w ogóle świadków i wygrywają w Sądzie. Trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki. Jak bym mogła Ci jakoś pomóc to pisz:-) Serdecznie pozdrawiam i życzę Tobie i dzidziusiowi zdrowia! Nie stresuj się, bo to może zaszkodzić i Tobie i Dzidziusiowi :-)

      Usuń
  9. Witam za tydzień również mam sprawę w sądzie z zus. Jestem z zawodu i z zamiłowania fryzjerką. U swojego poprzedniego pracodawcy pracowałam 2 lata 1 marca 2015r salon został sprzedany nowemu właścicielowi który zatrudnił mnie również na umowę o pracy po miesiącu okazało się że jestem w ciąży i to zagrożonej po czym poszlam na zwolnienie l4a zus uznal ze moja umowa była fikcyjna. Przez 16 lat uczciwie pracowałam i na tyle lat tylko 7mc bylam na urlopie macierzyńskim z pierwszym dzieckiem i w pierwszej ciąży pracowałam do 8 mc. Boje się bardzo że przegram na adwokata rodzina pożyczyła mi pieniadze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jak u Pani po sprawie? Proszę się podzielić z nami. Uważam, że sprawa jest do wygrania, ale niestety to wszystko trochę trwa. Moja sprawa trwa już 4 lata, bo ZUS cały czas się odwołuje, pomimo, że Sądy przyznają mi rację. Taki kraj, takie prawo i tacy niekompetentni pracownicy.
      Tymczasem życzę wszystkiego dobrego i przede wszystkim szczęścilwego rozwiąznia:)

      Usuń
  10. Ja tez walczyłam z zusem, bo zostalam bez srodkow do zycia. Robiłam wyjaśnienia, telefony - i nic. Dopiero jak prawnika wzięłam, to ruszyło. U mnie kwestia wyglądała trochę inaczej, bo pracownik zusu mnie w pewnej kwestii zle poinformowal na co oczywiscie nie mialam dowodow. Macierzynskiego nie dostałam, dopiero po roku czasu... choc w porównaniu do tego co czytam w internecie, to i tak szybko rozwiazala sie moja sprawa. Ja korzystałam z tej kancelarii w Gliwicach http://legaleo.pl/

    OdpowiedzUsuń