wtorek, 21 kwietnia 2015

Kiedy pożegnać smoczka?

Półroczna Karinka i dwuletni Tomutek

Gdy jeszcze nie miałam dzieci to smoczek wydawał mi się nieodłącznym gadżetem każdego maluszka, bez którego nie da się przeżyć. Uważałam też, że należy dziecku taki gadżet dać. Poza tym każde dziecko ze smoczkiem tak słodko wygląda. Teraz, gdy już mam dzieci - sprawa wygląda całkiem inaczej. Choć widok dziecka ze smoczkiem nadal wydaje mi się słodkim i kochanym, to sama myśl, jakie szkody wyrządza smoczek, przyprawia mnie o mdłości.
Niektórzy lekarze twierdzą, że najlepiej w ogóle nie dawać dziecku smoczka. Jednakże wiemy, że czasami jest to zbyt trudne i wręcz niemożliwe, ale zalecane także dla zdrowotności matki. Ja nie miałam serca nie dać i Karince i Tomkowi smoczka do buziaczka, bo to była ich jedyna możliwość, by lepiej zasypiali i nie płakali. Karina dostała smoczka już w szpitalu. Panicznie mi płakała, a ja po cesarce byłam tak obolała, że nie mogłam jej wziąć i cały czas przytulać. Wówczas smoczek uratował i mnie i Karinkę.
To wszystko ok, ale jakby nie było przychodzi czas, kiedy należy dziecko odzwyczaić od smoczka i im szybciej tym lepiej. Oczywiście łatwo napisać, a gorzej wykonać. Mogę napisać już ze swojego doświadczenia, że w zależności od tego, jak bardzo dziecko jest uzależnione od smoczka oraz od sytuacji w danej rodzinie, należy podjąć w pewnym momencie decyzję o pożegnaniu ze smoczkiem. To bardzo ważne, by dziecko na tym nie ucierpiało.
 W naszym przypadku decyzję o rozstaniu ze smoczkiem w przypadku Tomka podjęliśmy trochę za późno. Mieliśmy dwa momenty i niestety nie skorzystaliśmy z pierwszego tego właściwego i bardzo nad tym ubolewam.
Właściwy moment to taki, który nie będzie powodował dodatkowego narastającego stresu dla dziecka. Dziecko przeżywa różne stresy związane z pójściem do żłobka, narodzinami rodzeństwa, wyrzynającymi się ząbkami i inne. Jeżeli w takim mało odpowiednim momencie dołożymy pożegnanie smoczka to może się wydawać bardzo złą decyzją.

Ten pierwszy właściwy w naszym przypadku czas przypadał na 14-18 miesiąc życia, drugi najwłaściwszy pierwszy moment nadarzył się dopiero w  27-30 miesiącu życia Tomka. W 14-18 miesiącu na świecie jeszcze nie było Kariny, był to więc najodpowiedniejszy czas biorąc pod uwagę, że Tomek był jeszcze sam, więc nie było zazdrości, niezrozumienia spowodowanego pojawieniem się nowego członka rodziny. Poza tym wiek Tomka był odpowiedni i mama nie była jeszcze obolała po cesarce. Niestety w tym najodpowiedniejszym momencie nie podjęliśmy wyzwania i to był bardzo duży błąd.
Następny taki czas, kiedy można było pożegnać smoczka pojawił się dopiero w 27 miesiącu życia Tomka. Wówczas Tomek już przyzwyczaił się do Kariny i nawet czasami się do niej przytulał, zaczął chętnie chodzić do żłobka, już tak nie chorował, nie płakał i przede wszystkim ta zazdrość o Karinę pojawiała się nieco rzadziej. Dało się już z nim rozmawiać i nie wpadał w złość nie do opanowania. Był już taki bardziej do ogarnięcia, wyrozumiały i bardziej dorosły.

Jak się okazało na pożegnanie smoczka potrzebowaliśmy trzech dni. Po trzech dniach Tomek już nie wspominał o smoczku, nie pamiętał o nim i zasypiał bez poważniejszych problemów.
Niestety smoczek pozostawił u Tomka trwały znak w postaci krzywego zgryzu. Efektem tego obecnie jesteśmy pod kontrolą dentysty i niestety ortodonty. Jest już raczej pewne, że dostaniemy dla Tomka aparat na zęby. Stomatolog poinformował mnie, że będzie to aparat, którym będziemy ćwiczyć z dzieckiem, a nie taki na stałe lub na noc. Nie mam pojęcia, jak to wygląda. Przeglądałam w internecie różne aparaty na zęby i stwierdziłam, że może nie będę sobie tym zawracać głowę. Poczekam i zobaczę, co dostaniemy.


Po tych moich doświadczeniach śmiało mogę potwierdzić, że:
  • jeżeli dziecko nie widzi smoczka, to się go nie domaga i szybko o nim zapomina,
  • dziecku, które już rozumie, można łatwo wytłumaczyć, co się dzieje ze smoczkiem i dlaczego już go u nas nie ma. Tomek do tej pory wie, że smoczek poszedł do innej małej dzidzi, bo on go już nie potrzebuje. Dziecko potrzebuje mieć czasami historię odejścia lub pożegnania smoczka,
  • konsekwencja jest kluczem do sukcesu i już raz podjętej decyzji nie należy zmieniać. Dziecko to doceni,
  • powinniśmy się kierować dobrem dziecka i choć w danym momencie żal nam łez tęsknoty za smokiem, to pamiętajmy, że robimy to w trosce o zdrowie dziecka, o rozwój jego mowy i czynności takich, jak żucie, czy gryzienie,
  • obecność smoczka w życiu dziecka przyczynia się do tego, że dziecko ma gorzej wyćwiczone mięśnie artykulacyjne, efektem tego dziecko zaczyna później mówić,
  • smoczek powoduje powstawanie krzywego zgryzu, co w konsekwencji może doprowadzić do tego, że będziemy musieli zaopatrzyć się w jakiś aparat na zęby:(
  • gdyby ktoś mnie kiedyś zapytał, czy podać smoczka dopiero co nerodzonej dzidzi, to powiedziałabym z całą konsekwencją "NIE".

       

20 komentarzy:

  1. Ja nie dałam żadnemu z moich dzieci. Julian wcale nie zna smoczka, ssał kciuk, ale krótko, jakiś miesiąc i przeszło samo.
    Andrzejkowi moja teściowa dała smoczek, kiedy miał dwa miesiące. Babcia dała, a wyrodna matka zabrała, bo wolała mu podać pierś. Jeśli będę miała trzecie, to też będzie bezsmoczkowe. Nauczę je jedynie pić z butelki, żeby móc się czasem wyrwać z domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chwałą CI za to!:) Bezsmoczkowe wychowanie powinno się propagować w mediach i nie tylko, bo to tylko szkodzi! Serdecznie pozdrawiam i zazdroszczę konsekwencji. Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ja właśnie zastanawiam się kiedy zabrać smoczka córce. Czekam aż przegryzie tego ostatniego i wtedy nowego juz nie dam. Zobaczymy jak to będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej, jak najwcześniej... ale także dobrze jest kierować się dobrem dziecka:) Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  3. niby nie dałam smoczka Olkowi ale co z tego, jak namiętnie żuje smoczki na butelkach, boję się, że skończy się podobnie jak u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie dzieci są sprytne. Nie pomyślałabym, że smoczkiem z butelki można zastąpić smoczek do ciumkania:) Kochany ten Twój Olek:)

      Usuń
  4. U nas obyło się bez smoczka. Właśnie ze względu na wady zgryzu a później wymowy zrezygnowaliśmy z niego. W sumie to Oli sam zrezygnował ze smoczka, bo my mu go kilka razy daliśmy a on od razu do wypluwał i go nie chciał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miałaś szczęście:) Cudownie! Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  5. U nas syn smoczka używał rok, a córka wcale - dawałam jej, ale odrzuciła, a potem nie proponowałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyzneję, że jeszcze nie spotkałam dziecka, które nie chce smoczka. Szkoda, że moje nie odrzucały ten sprzęt:) No cóż, jeszcze jakiś miesiąc i będę odzwyczajać Karinkę ciumkania smoka:) Gorąco pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Mój Misiek wychował się bez smoczka, Niunia niestety jest smoczkowa, gdyby nie 2 tyg w inkubatorze to pewnie też bym jej nie dała.. a tak musiałam jakoś pocieszyć moje dziecko :) Właśnie pomału zastanawiam się jak odzwyczaić, trochę mnie wystraszyłaś tym krzywym zgryzem... więc chyba jak się wykurują to zaczynamy odzwyczajanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nasz zgryz nie jest ładny i ewidentnie widać, że to od smoka:( Dentystka nie musiała mnie szczególnie o tym przekonywać. Radzę, jak najszybciej pozbyć się smoka, by nie mieć potem problemów z jakimiś aparatami na zęby. Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia przy próbach odebrania smoka:)

      Usuń
    2. Jak tylko wyzdrowiejemy to się za to zabierzemy :-) Najgorzej że Niunia jest w takim wieku (13 miesięcy) że jeszcze nie można jej wytłumaczyć. Licze że nie będzie tak źle bo tylko do usypiania używa :-)

      Usuń
  7. Poruszylysmy podobne kwestie :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałyśmy takie same przemyślenia tego dnia:) Cudnie opisałaś swoją historię ze smokiem Mimi:) Gorąco pozdrawiam:)

      Usuń
  8. A ja, jako matka dzieci bezsmoczkowych mam odmienne doswiadczenia i rowniez odmienne zdanie.
    Zanim urodzilam corke, twierdzilam, ze smoczek to ostatecznosc. Zycie szybko to zweryfikowalo, kiedy okazalo sie, ze corka spedza dnie albo wiszac na cycku, albo placzac. Zaczelismy jej wrecz wciskac smoka. Niestety, przez pierwsze pol roku dawala sie "zapchac" tylko w przyplywie lepszego humoru i nigdy przed snem, co oczywiscie mijalo sie z celem. Odpuscilismy, ale kiedy mial sie urodzic syn, uparlam sie, ze bedzie ssal smoka, bo corka dala nam sie we znaki niemozliwie. No coz, syn od samego poczatku na smoka reagowal prezeniem sie i wsciekloscia. Tym razem machnelismy reka juz po miesiacu. :) Wiem jednak, ze jesli kiedys bedzie trzecie, ponownie bede starac sie przyzwyczaic je do zasypiania przy smoczku. Moze do trzech razy sztuka? ;) Dzieci wychowywane bez smoczka sa jednak znacznie trudniejsze do uspokojenia, a usypianie ich to juz wyzsza szkola jazdy. Oczywiscie to zalezy tez od osobowosci. Moze moje to wyjatkowo charakterne osobniki? :)
    Co ciekawe, corka, ktora przez 6 miesiecy okazjonalnie tego smoka jednak ssala, zabki ma piekne i prosciutkie. Syn zas, ktory smoczka nie ssal w ogole, przednie zabki ma lekko skrzywione. Dodam, ze oboje byli karmieni glownie piersia, butelke mieli podawana tylko 2x dziennie, kiedy bylam w pracy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciało by się napisać, że miałaś jeden problem z głowy, bo nie musiałaś odzwyczajać dzieci od smoczków. Jednak z tego, co piszesz, jest też tak, że smoczek czasami powinien być, właśnie dla ogólnej zdrowotności rodziców i dziecka. Oczywiście, że ze smoczkiem dzieci zasypiają znacznie szybciej. Myślałam, że bez smoczka także szybko zasypiają, gdy się je zdoła nauczyć. Współczuję, bo wiem, co to znaczy, gdy dzieci jednak nie chcą iść spać, a nie mają czegoś do ciumkania...
      Zdziwiłaś mnie z tymi ząbkami u Synka... hmm
      Gorąco pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Znam to,miałam to z synkiem co ja bym dała żeby nie raz possał smoka;)

      Usuń
  9. U mnie smoczka mogło by praktycznie nie być :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! - to zazdroszczę:)! Gorąco pozdrawiam:)

      Usuń