poniedziałek, 8 maja 2017

A co tam... czasami można zaszaleć - z jedzeniem:)

Jeden z moich ulubionych zestawów, który schrupałam w długi weekend, gdy byłam z Klarą:)

Niekiedy mam ochotę na "coś" innego do jedzenia i choć wcześniej planowałam skrupulatnie inny obiad to w ostatniej chwili zmieniam zdanie. Nie wiem, co ma dokładnie na to wpływ (może hormony?), ale gdy pojawia się u mnie ochota na to "coś", to sprawiam sobie radochę i zamawiam jedzenie, które chodzi mi właśnie po głowie. W obecnym czasie nie mogę sobie pozwolić na częste przyjemności dla ducha, bo dzieci są jeszcze małe i jednak z wielu rzeczy rezygnuję. Przez to czasami pozwalam sobie na atrakcje związane z jedzeniem. Nie jest tak, że codziennie jadam jakieś śmieci. Nie, wręcz przeciwnie, zarówno śniadanie, jak i kolację, czy obiad jem z ogromną przyjemnością. Zawsze też jednak gotuję, bo jestem pewna tego, co zjadam, a poza tym nawet jeżeli dzieci nie ma w domu, to po powrocie z przedszkola i ze żłobka chętnie jedzą drugi obiad. 

Z tym jedzeniem to bywa tak, że przychodzi ochota na coś takiego, czego sama nie potrafię zrobić. Wówczas wypada skorzystać z pomocy "specjalistów":).

Do takich przyjemności jedzenia, należy w moim przypadki sushi. Nie potrafię robić sushi, ale za to od czasu do czasu chętnie je jem. Już nie raz planowałam, że udam się do kogoś na naukę, ale jakoś zawsze odsuwałam ten plan na później, no i do tej pory nie udało mi się tego zrealizować, a szkoda. Mój mąż czasami także jada sushi, choć jego kubki smakowe są już bardziej wyrafinowane niż moje i ciężko mu dogodzić;) 
Dla mnie kompozycja marynowanego imbiru, sosu sojowego, wasabi oraz rolek ryżu z rybami w różnej wersji i z różnymi dodatkami jest wyborna, doskonała i boska. Uwielbiam niektóre z tych smaków i choć nie dopuszczam kilku dodatków w sushi, jak np. majonez to w większości smakują mi wszelkie ich rodzaje.

Bardzo lubię też makarony w różnej wersji i z różnymi dodatkami. Sama wiele razy je robię i chętnie jem, jednak czasami lubię wyjść gdzieś i spróbować czegoś nowego, innego, inaczej skomponowanego i inaczej podanego. Potem chętnie kopiuję taką potrawę i przyrządzam ją w domu dla rodziny (i do znudzenia). Jeżeli mogę i mam czas lub sposobność to odwiedzam Vapiano. Tam często odnajduję coś nowego, co potem gotuję w domu i podaję bliskim. Ostatnio bardzo smakował mi w Vapiano makaron Thaitaly, to jest makaron z łososiem, świeżym mango, szczypiorem, tajskim sosem curry, oliwą imbirową i czarnym sezamem (zdjęcie poniżej). Niebo w gębie:).
Niekiedy coś pysznego podejrzę także u koleżanki, sąsiadki lub będąc w gościach. Chętnie wówczas biorę przepis i później także gotuję w domu. 
Tak sobie myślę, że z wiekiem stajemy się bardziej wybredni i niekiedy mielone, czy schabowe już nam w ogóle nie wystarcza:), więc poszukujemy innych ciekawych smaków.

Tymczasem dla Wszystkich smacznego:)


Makaron Thaitaly.

5 komentarzy:

  1. Kamilko ale u Ciebie smakowicie. Ja też jeżeli mam tylko czas uwielbiam gotować. Mam do Ciebie prośbę: Ola D. z bloga Tupot małych stópek zamknęła bloga. Może znasz do niej emaila, a może Pani Ola Cię czyta. Ja uwielbiałam jej bloga dlatego proszę o odpowiedź.
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Sylwia:) Mam maila do Oli. Napisałam do niej i jeżeli nie będzie miała nic przeciwko, to Ci go podam. Proszę napisz do mnie maila, jeżeli Ola pozwoli to Ci odpiszę z Oli mailem.
      Tymczasem serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ale apetyczne zdjęcia. Nigdy nie jadłam sushi :) Wszystkie jego składniki lubię osobno, ale jakoś razem- ciężko mi je sobie wyobrazić, choć nie mówię "nie". I wiesz co sobie myślę, że pewnie, że fajnie jest umieć zrobić daną potrawę w domu, ale może warto jest właśnie mieć coś takiego, co jemy tylko na mieście? Może to będzie nas skłaniało do tego, żeby chociaż raz kiedyś pomyśleć o własnych przyjemnościach, wyjść z domu...
    Zaintrygował mnie ten makaron bardzo. W jakiej to części Warszawy dają takie cuda? Są tam też jakieś makarony dla dzieci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie jadłaś sushi? Ale mam nadzieję, że choć próbowałaś?
      Co do tej restauracji Vapiano to w Warszawie są trzy i jedna z nich jest obok dworca centralnego i Mariottu. Spójrz na ich stronę http://pl.vapiano.com/pl/witamy/. Ta potrawa jest przepyszna i robi się ją w ciągu 10 minut! + gotowanie makarony w tle...
      Co do manu dla dzieci to jest ono zdecydowanie mniejsze i ograniczone, ale jest:)

      Masz rację z tym, że warto jest mieć możliwość wyjścia na miasto:)
      Gorąco pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Nie Kamilko- nie próbowałam nawet. Poważnie. Tak się po prostu złożyło. Jakoś zawsze kiedy wychodziliśmy to na inne jedzenie, a wśród znajomych też nie mamy kogoś, kto by uwielbiał sushi i na przykład podjął nam nim w domu, czy wyciągnął w tym celu na miasto. Wszystko przede mną.
      Dziękuję za link, zaraz zerknę. Może w wakacje będę w Warszawie. Ściskam serdecznie!

      Usuń